Verse 1 – male vocal
Słońce już zeszło za wzgórze dalekie
Borową trzciną błyszczy ciepły świat
Pies ma w klatce pełną miskę karmy
Mały smok leży spokojnie, nie rusza się
Zdrowo posnialiśmy pod czerwonymi liśćmi
Nikt nie pamięta jak zmierzchało zeszarte
Czas ten wraca do domu na koźle ciche
W ślad po naszych odciskach pchłych duchów
Ostatnie światło się gasi w oknach kominowych
Gorąco w plecach, a my uśmiechnięci
Boski zmysł przywodzi do trawy chłodną
Czas poślizga i już znowu siedzimy w rowie
Pre-Chorus
Zegar na kościele nieskończenie spowalnia
Jasne, że czas się przecina jak kij w długim rzucie
Czuję coś złote w płonących oczach psa
Mówię im: niech nas wesoło dopadnie
Chorus
Nie ma już zmierzchu, nie ma już cienia
Krok po kroku do nas wraca sierpniowy blask
Borsuk z smokiem pod nami chodzi do domu
Całe dziecko w naszych odciskach leci przed nami
Verse 2 – male vocal
Pies wygląda jak ryba, a borsuk na białym kozieńcu
Rzuca wiatr pchłom i niesie nam czerwone sierpniowe kwiaty
Mały smok chodzi na drążku przez park w śliskich butach
Borys trzyma tęczowy laska jak szabla we własnych rękach
Pre-Chorus
Zegar na kościele nieskończenie spowalnia
Jasne, że czas się przecina jak kij w długim rzucie
Czuję coś złote w płonących oczach psa
Mówię im: niech nas wesoło dopadnie
Chorus
Nie ma już zmierzchu, nie ma już cienia
Krok po kroku do nas wraca sierpniowy blask
Borsuk z smokiem pod nami chodzi do domu
Całe dziecko w naszych odciskach leci przed nami
Bridge
Słońce się budzi, spokojnie się rozbudza
Wzgórze odnowione jak nowa, młoda trawa
Dziecko ciepłe krzywi się na uśmiech radości
Mały smok chodzi już w sierpniowych promieniach
Chorus
Nie ma już zmierzchu, nie ma już cienia
Krok po kroku do nas wraca sierpniowy blask
Borsuk z smokiem pod nami chodzi do domu
Całe dziecko w naszych odciskach leci przed nami