Intro
Biedronka wisi kocyk na skarpie.
Słońce ma się schylić do nisko.
Ktoś wiosną zaczął to budować.
My wracam na to miejsce cicho.
Verse
Świt jeszcze nie rozwiał mroku.
Gwiazdy lekko świecą jeszcze.
Pustka, szaro, i chłód w powietrzu.
Mówi, że już jest czas trzeba.
Pre-Chorus
Czy to jest prawda?
Zostawiamy cień na dnie.
Glebie się i zaczyna lekko.
Jeszcze niewidoczny ale tu.
Chorus
Oto kolor zielony, oto kolor trawy.
Pierwszy wiosenny śpik zniknął już!
Zieleń ma się budować nad naszym cień.
Wracam do miejsca, gdzie rośnie coś nowego.
Verse
Księżyc ucięty przez dym na horyzoncie.
Słońce zaczyna walić swój ten sam ton.
Z ziemi słychać pierwsze drążenie.
Biedronka patrzy jak świat się buduje.
Pre-Chorus
Czy to jest prawda?
Zostawiamy cień na dnie.
Glebie się i zaczyna lekko.
Jeszcze niewidoczny ale tu.
Chorus
Oto kolor zielony, oto kolor trawy.
Pierwszy wiosenny śpik zniknął już!
Zieleń ma się budować nad naszym cień.
Wracam do miejsca, gdzie rośnie coś nowego.
Bridge
Niech mnie tam nie pamięta żaden sen.
Czas trzeba na to, co wciąż zacząć mogłem.
Nad nami blask słońca, blada kreska.
To już mój dom pod nasz cień!
Chorus
Oto kolor zielony, oto kolor trawy.
Pierwszy wiosenny śpik zniknął już!
Zieleń ma się budować nad naszym cień.
Wracam do miejsca, gdzie rośnie coś nowego.