Verse 1
Klatka zamyka się na mnie, dym w kieszeni
Bas przyciska mi skóry o udechy
Serce bije w cichej chwili, nic nie słyszałem od głośników
Ręce pod rękami, ale nikt tu nie widział
Fioletowe światło spala twarz na długo, a ja nie odrywasz
Dzwony w klatce zagrzmiały jakby na mnie
Pierwsze strachy przeszywały cień na ścianie
Ktoś trzyma moją rękę, nikt mi nie mówi
Bas staje się ciszą i ja już widzę to miejsce
Ludzie zniknęli jakby w dymie mieli odziedziczyć
Tylko nas pięć, odczytujesz te sylaby
Kres tu czeka na wrażenie, niczym się nie rządź
Bas rośnie w gnieździe do którego mnie wleczą
W pamięci zanika dawny rytm tłumu
Serce bije ciemno jakby ocalone przed chwilą
Przez drżenie słyszę że ktoś jest tu przy mnie
Chorus
Puszczaj mnie w cichym basie, nie rób nic z moją twarzą
W tej ciszy mówi się więcej niż słowa
Dzień przynosi nowe imiona i tłum skurczy się do małych kształtów a ja tam pozostaję dalej za drzwiami
Cień w klatce pociąga mnie na dalsze zasięgierzy, nic mi nie jest potrzebne tylko by być tu
Puszczaj mnie w cichym basie, nie rób nic z moją twarzą
W tej ciszy mówi się więcej niż słowa
Verse 2
Dzwony w klatce zagrzmiały na znak wejścia i ja przyszedłem jakby w koszulach ślubnych, chciałem być tym któremu nikt nie mówi czegoś drugiego
Fioletowe światło uderza twarze jakby ktoś podpowiedział mu co tu powinno być i ja puszczam rękę by dostać ten kawał świata w zamiast karty do gry
Ktoś trzyma moją rękę, nic nie mówi na to słowo tylko daje mi kilka milimetrów ciszy a já już widzę co tu napisane jest na starych drzwiach jakby tu się rodziło kiedy już zostały wyrzucone z pamięci
Bas rośnie w gnieździe do którego mnie wleczą, dym pod stropem wznosi się aż tak że trudno jest mówić o tym by chciał się tu wracać
Chorus
Puszczaj mnie w cichym basie, nie rób nic z moją twarzą
W tej ciszy mówi się więcej niż słowa
Dzień przynosi nowe imiona i tłum skurczy się do małych kształtów a ja tam pozostaję dalej za drzwiami
Cień w klatce pociąga mnie na dalsze zasięgierzy, nic mi nie jest potrzebne tylko by być tu
Puszczaj mnie w cichym basie, nie rób nic z moją twarzą
W tej ciszy mówi się więcej niż słowa
Outro
Cisza w klatce na chwilę odnalazła siebie i usta były tak niewypowiedziane że aż do samej późniejszej śmierci mi nie spaliło ich zanim niespodzianie otworzył drzwiczki i zniknąłem wśród opon na długiej drodze