Intro
Ręka na parkance, krew w zwierciadle.
Kierownica chłodna, świt nad miastem.
Jedzie się, nie martwimy, już dawno.
Znikam w zapachu benzyny.
Verse 1
Nad mostem drzewo zrzedłe, krzyż pod lampionami.
Trasa przypomniała się po kilku sekundach.
Serce pulsuje jak paliwa w kieszeni.
Ręce w dłonie, a serce lekko graże.
Pierwsza fala mokra na szybie, słońce gryzie miasto.
Witaj, środek nocy i rano, witam cię tu.
Pre-Chorus
Na drodze nie ma przeszłości.
Liczba biegnie, kto myśli o czymś starszym?
Kierownica drży w rękach, oddech szorstki.
Znikam w zapachu benzyny.
Chorus
Znikam w zapachu benzyny.
Znikam w zapachu benzyny.
Miasto zniknęło na między świtami.
Czuję, jak nikt mnie nie przetrzyma.
Ręka na parkance, krew w zwierciadle.
Znikam w zapachu benzyny.
Verse 2
Most kołysa się spokojnie jak żyrafa na drodze do zoo.
Lampy przy drogach stają się coraz jaśniejsze.
Czuję, jak miasto schodzi z oczu, jak nikt mnie nie szuka.
Opony grzeją beton, serce pulsuje w takt.
Mocne światło już migało pomiędzy drzewem.
Zapach benzyny wyciąga mnie po krok.
Gaz dymi miasto, a ja zostaję tu.
Pre-Chorus
Na drodze nie ma przeszłości.
Liczba biegnie, kto myśli o czymś starszym?
Kierownica drży w rękach, oddech szorstki.
Znikam w zapachu benzyny.
Chorus
Znikam w zapachu benzyny.
Znikam w zapachu benzyny.
Miasto zniknęło na między świtami.
Czuję, jak nikt mnie nie przetrzyma.
Ręka na parkance, krew w zwierciadle.
Znikam w zapachu benzyny.
Bridge
Nie o tym myśleć, tylko jechać.
Kto mówił mi, że rano zostaje?
Świt nasz goni, nic nie przetrzyma.
Dym spod kół, już tu nie jesteśmy.
Znikam w zapachu benzyny.
Outro
Ręka na parkance, krew w zwierciadle.
Znikam w zapachu benzyny.