Verse
Klatka schodowa, czwarta rano, licznik bije
Torba na plecach, w środku demo, serce żyje
Wąska uliczka, beton dławi każdy krok
Ale idę prosto, choćby ścisnął mnie ten blok
Kelner zna twarz, mówi "znowu ty o świcie"
Zamawiam kawę, w głowie liczę każde bicie
Trzy studia zamknięte, czwarte otworzyło drzwi
Przeciskam flow przez szparę, tam gdzie światło tli
Pre-Chorus
Coraz ciaśniej, oddech płytki
Ale ja nie cofam żadnej nitki
Ciśnienie rośnie, ja rosnę razem z nim
Chorus
Wąskie gardło, ja się przeciskam
Ściana się kruszy, kiedy w nią wciskam
Wąskie gardło, korek w rurze pęka
Ja przechodzę tam, gdzie inny się cofnie ręką
Verse
Winda stoi, no to biorę schody w susach
Plan zapisany długopisem w autobusach
Manager dzwoni, mówi