Intro - spoken, old radio static, rain, distant factory whistle
Halo...
Tu miasto po nocnej zmianie.
Tu ludzie, których nie było w gazetach.
Tu historie zapisane na betonie.
Verse 1
Na rogu ulicy stał stary kiosk,
Pachniało kawą i mokrym chodnikiem.
Ojciec wracał zmęczony z zakładu,
Z ciszą ukrytą pod ciężkim płaszczem.
Miał ręce twarde jak stalowe bramy,
Miał oczy, które widziały za dużo.
Nie mówił wiele o swoich marzeniach,
Bo swoje sny zostawił po drodze.
W windzie pachniało zimnym metalem,
Na ścianach numery i stare daty.
Każdy mieszkaniec tego osiedla
Miał własny krzyż i własne straty.
Pre-Chorus - crying harmonica, guitar build
A kiedy padał deszcz,
Całe miasto milczało.
Tylko tory śpiewały,
Że coś jeszcze zostało.
Chorus - powerful, raspy baritone
Nie oddam tych ulic,
Nie oddam tych lat.
Bo nawet popiół pamięta,
Kto rozpalił ten świat.
Między rdzą a neonem,
Między nocą a dniem,
Jeszcze bije to serce,
Które nazywam domem.
Verse 2
Pod blokiem pierwsze miłości,
Pierwsze słowa rzucone w ciemność.
Pierwsze obietnice na zawsze,
Które zabrał czas razem z młodością.
Na dworcu ktoś czekał na pociąg,
Ktoś wracał po wielu latach.
W kieszeni zdjęcie starej rodziny,
W oczach pytanie: "co zostało z nas?"
Fabryczny gwizdek przecinał powietrze,
Jak głos człowieka z dawnych dni.
Akordeon płakał zza ściany,
A harmonijka mówiła: "żyj".
Bridge - half spoken, deep voice, minimal beat
Nie było łatwo...
Ale było prawdziwie.
Nie mieliśmy wiele...
Ale mieliśmy siebie.
I może dlatego
Te stare mury
Wciąż stoją.
Final Chorus - huge guitars, live drums, choir
Nie oddam tych ulic,
Nie oddam tych miejsc.
Bo tam zostały imiona,
Których nie zabierze śmierć.
Między rdzą a neonem,
W deszczu i dymie lat,
Jeszcze śpiewa ten blues,
Jeszcze oddycha ten świat.
Outro - harmonica solo, train fading, factory ambience
Gwizdek ucichł...
Pociąg odjechał...
Ale gdzieś pod betonem...
Nadal bije serce.