Verse 1
Zabawkowy wóz przy barze znowu stoi
Mały sklep z kubikami ma już zamknięty się
Pociąg przez most z dymem znikł za horyzontem
Kiedy na moich oczach mówili ze mi nie uda się.
Uwodzą mnie wiatr i światełka ulicy
Czuć jak to rośnie, krok do kroku zyskuję pewność.
Zeszyt w kieszeni a w sercu tylko wyobraźnia
Nikt tu nie słucha tego, co mi mówią.
Fakty są tamten świat na drugim brzegu.
Ja już tu, śpię przy ulicy pod cichym rytmem.
Ktoś zauważa to w oknie, chwila taki jak myśli
Śpieszę i wracam do dachu na piątą kondygnację
Wiatr jeszcze mi drży, ale staram się nie drzeć.
Zaczyna mi grać zima. Tylko ja wiedziałem
Że zimno to tylko siła, która uwalnia taki sam odruch. Dzisiaj ja mówię:
Tam gdzie dawne obawy trąbiły w mojej głowie
Dziś cicho krzyczy mi we wszystkie krew przewodzące naczynia, żyje się inaczej.
Cichy chłód to fala tańcząca przez ulicę
Ja trzymam rękę tych z dawnych sierot. Ja jestem ten wiatr na moim ciele.
Nikt tu nie mówi: 'nie dam rady' czy 'nie ma siły
Żyjemy tu tylko w piosence. Nie w słowach, lecz we śpiewie. Wiatr pod moją twarzą a ktoś na dachu znowu trzymany nieruchomo przez piętnaście lat.
Czasem odwracam się i mówię do siebie: 'zobacz tamten zegarek'.