Intro - spoken, weary
Mam czterdzieści lat i pilota do telewizora.
Reszta świata ma już tylko aplikacje...
Verse 1
Mój sąsiad Tomek żyje w metaverse
Żona go zostawiła dla awatara
Ja jeszcze piszę listy długopisem
I czekam, aż mi ktoś odpisze
Pre-Chorus
Pamiętam czasy, gdy telefon dzwonił
A nie wibrował jak histeryk
Pamiętam czasy, gdy "spotkajmy się"
Znaczyło naprawdę — przyjdź
Chorus - anthemic, catchy
Jestem ostatnim analogowym
W cyfrowym mieście bez nazwiska
Nie mam filtra, nie mam lajka
Mam tylko serce i popielniczkę
Jestem ostatnim analogowym
Co jeszcze pamięta zapach kasety
Świat mnie wyłączył, ale ja gram
Na własnej częstotliwości
Verse 2
Wczoraj próbowałem zapłacić gotówką
Kasjerka spojrzała jak na ducha
"Pan z muzeum?" — śmiała się dziewczyna
A ja jej mówię: nie, ja z życia
Pre-Chorus
Bo życie miało kiedyś rozdzielczość
Której nie da się zmierzyć w pikselach
A miłość miała taki zasięg
Że nie potrzebowała sieci
Chorus
Jestem ostatnim analogowym
W cyfrowym mieście bez nazwiska
Nie mam filtra, nie mam lajka
Mam tylko serce i popielniczkę
Bridge - sparse, spoken
Czasem włączam stary magnetofon
Słucham szumu — to brzmi jak prawda
Bo prawda zawsze trochę szumi
A kłamstwo jest zawsze w HD
Final Chorus - bigger, with backing vocals
Jestem ostatnim analogowym
Niech mnie nikt nie aktualizuje
Niech mnie nikt nie synchronizuje
Bo ja już jestem — po prostu jestem
Outro - fading
Po prostu... jestem...
Bez chmury... bez kopii zapasowej...
Po prostu... jestem...