Verse
Blok czternasty, klatka trzecia, okno tuż pod dach,
ojciec w pasie nad balkonem, majta się jak flaga w wiatr.
Neon Kaskada, osiem liter, grubszych niż mój kark,
ja z parapetu liczę iskry, on je łata drutem w mrok.
Kierownik krzyczy z dołu: panie Czesiek, szybciej tam,
zanim mróz zetnie przewody, zanim zgaśnie cały plan.
Para na szybie od oddechu, palec rysuje K,
ojciec gasi wiatr rękami, żeby świeciło znów to samo.
Pre-Chorus
Czy zdąży zejść, nim spadnie śnieg na dach?
Czy jeszcze będzie ciepło, gdy zapali ten znak?
Liczę litery jak ojciec liczył lata pracy,
byle jedna została, kiedy reszta już nie zdąży.
Chorus
Neon nad blokowiskiem gaśnie, litera po literze,
neon nad blokowiskiem, tak zapamiętam ciebie.
Neon nad blokowiskiem, ostatnia iskra w mroku,
świeci mi jeszcze w oczach, choć