Verse
Blok szósty, jedyny, co słońce wschodzi wprost w okna,
matka budzi mnie o piątej: "dzisiaj chleb, synku, dojdzie".
Numer osiemnaście, atrament rozmyty na dłoni,
stoimy pod budką Ruchu, gdzie niebo się zapłoni.
Pani Zosia z parteru liczy głowy, nie ziarna,
chlebowóz się spóźnia, jak każdej wiosny, uparta.
Blask pełznie po rynnach, zanim dotknie kromki,
a ja trzymam swój numer, twardszy niż wszystkie zamki.
Pre-Chorus
Czy zdążymy po bochenek, nim zamkną drzwi na klucz?
Czy słońce, co tu wschodzi, kogoś jeszcze wzruszy?
Liczę światła w oknach, jak ojciec liczy zmiany,
byle starczyło chleba, zanim blok się obudzi cały.
Chorus
Osiedle na wschodzie słońca, a w kolejce chłodno,
Osiedle na wschodzie słońca, budzi się powolno.
Osiedle na wschodzie słońca, chleb i cień, i mgła,
a słońce wschodzi tylko dla tych, co stoją od piąta.
Verse
Dziś budka Ruchu zamkn