Verse
Z warkocza na głowie i rękawicy w czoło
Wychodzę do dymu z kuchni poniżej
Stół pod osłoną od lata stały
Tatka robi szaszlik, mamusia trzyma kubek do ciastka
Gospodyń ma na twarzy uśmiech
Oto kawior, oto kawa i ciepło w dachu
Ja siedzę przy oknie z wodą fajną
Słyszę jak rzeźnik mówi 'wszystko na chleb
Krzepka pani z kubkiem do boksa
Przyprowadza nam smacznego, a my go trzymamy za pazurki
Chodzą stąd byliny, pączki i piekarz na woziku
Ciepły powietrzenie w rękach o zmierzchu
Ktoś niesie z kuchni potrawę na dawka
Trzymamy krzesła przy drabince do góry
Mamusia mówi 'siedźcie na podłodze
My mówimy 'nie, stojmy, to jest nasz dzień
Tatka z rękawiczki i warkocza z ciepła
Wychodzi od pieca z wielkim uśmiechem w kieszeni
Chodzimy na górę, gdzie mój ojciec krzyczy
Zjemy to wszystko przed sierpniowym światłem
Pre-Chorus
Kto się nie boi ciepła i głodu
Trzeba trzymać dłoń do stoku
Wychodzę przez drabinę w pustynne śniegi
Pójdźmy, chlebowe siedzenie
Chorus
Jedziesz w dym z kuchni, kawa, papryka i twarz bliska w kubku
Dziadek przy ogniu z rękawicą do ciepła, a ja trzymam mówkę
Kołysze się stół pod osłoną od lata stały
Pójdźmy do lasu smacznego w sierpniowe słońce, a w kuchni świateczki na stole tatusiowski i nasza miła matka chcą coś nam dać, ciepło się przybliża
Verse 2
Mamusia trzyma w rękawicy gorący zlew
Stary komin pali kurz i świeczkę przed drabiną o tej porze roku
Siedzimy na drewnianej piaskownicy z młodym chlebem w puszce do ciepła, co nam sypnie do twarzy
Nikt nie buntuje się po przyjaźni i dymie od ognia w dachu, tylko chichot a dzieciąte usta kierują się na dół, tam już mamusia z serwetką trzyma ciepło w rękach
Kawa i ciepło wtedy są jak piask do naszego latańskiego śniegu o sierpniowym ciele, a mój babcia robi nam napoje ciekłe z cukrem w kubeczku na stodole
Pre-Chorus
Kto się nie boi ciepła i głodu
Trzeba trzymać dłoń do stoku
Wychodzę przez drabinę w pustynne śniegi
Pójdźmy, chlebowe siedzenie
Chorus
Jedziesz w dym z kuchni, kawa, papryka i twarz bliska w kubku
Dziadek przy ogniu z rękawicą do ciepła, a ja trzymam mówkę
Kołysze się stół pod osłoną od lata stały
Pójdźmy do lasu smacznego w sierpniowe słońce, a w kuchni świateczki na stole tatusiowski i nasza miła matka chcą coś nam dać, ciepło się przybliża
Bridge
Babcia mówi 'chłopcy nie gapiacie się
Zjedźcie w dół, wesołe stoisko w ogrodzie
Gospodyńka z małą kartoflanką trzyma rękę do boku, chleb rozkładany na papierze kolorowego sznurka na drabinie, gdzie cieszy się stara sosna bez liści pod blaskiem czerwonego słońca w naszej rodzinnej dawce
Czuć, jak ucha zacierają śmieszne słowa i ciepły powietrzenie trzeba trzymać jak ognisty prąd z kuchni w pociągu na końcu lata
Chorus
Jedziesz w dym z kuchni, kawa, papryka i twarz bliska w kubku
Dziadek przy ogniu z rękawicą do ciepła, a ja trzymam mówkę
Kołysze się stół pod osłoną od lata stały