Verse 1 – male vocal
Świt nad brzegiem, młynek bije szybciej.
Mały kotek morski znowu się budzi. Ciepło w klatce, srebrne promienie padać na białe futro. Zielony ogon kołysze się w rytm dzwonków.
Dzień pełen przygód odbiera mi sen.
Lekka fala, cichy oddech, aż na dźwięk mgły.
Sierpniowy poranek na plaży. Słońce gieje małe dymki nad wodą. Kotek trzyma kształt, nie chodzi jeszcze sam.
Zaklinam się u boku kusiącą mewę, by wróciła dziś rano i towarzyszy mi na morzu.
Pre-Chorus
Kto powiedział, że smokowi nie można dać imienia? Kto zobaczył mrok w jego wielkim oku?
Verse 2 – male vocal
Zapada już wieczór. Lekki kurz pustoszeje trawę.
Dym przychodzi od latarki odbijający się na falach, co cień kota rozwiesza w gwieździstym niebie. Głos morza nabył cichej mowy, nic go już nie budzi
Kotek znakomicie gra z wiatrem w pusty szkielet badań na dnie.
Jego sierp odbija srebro lustrzane fal isty. Oto mały smok, którego nie trzeba chować.
Chorus
Hej ho! Hej ho! Ciepły morski smok! Mały kotek z nami, w dal i tam do domu.
Hej ho! Hej ho! Na plaży, gdzie dziś słońce gra. Bezpieczny to mały chłopiec i jego morska przyjaźń od śnić do rana.
Hej ho! Hej ho! Mały kotek morski gra z nami dzisiaj!
Hej ho! Hej ho! Bajka w życiu, aż nowe świtko!
Outro
Mały smok. Świt. Pusty kawałek piasku przy bocznym filarem mostku. I pusta latarka. Nie przepadam za znikomitością.