Verse
Pociąg wjeżdza, dym z pustych wagonów.
Twoja dłoń na moim ramieniu.
Ostatni szmata, przed nami już środek drogi.
Niech ta chwila zostanie w nas do końca życia.
Srebrny fajerwerk nad stacyjnym zaułkiem.
Chodźmy za tym ogniem, dalej jeszcze się nie spać.
Wysiadamy na peronie, samochód tam stoi.
Znany odgłos dzwonka, w kieszeni już go trzymam.
Niech ten moment zostanie tu żywy na zawsze.
Ostatnia pętla, przed nami już świt.
Chodźmy za tą czerń, dalej jeszcze się nie spać.
Białe ślady po butach naszych w oponie.
Zdjęto nas z toru, ale serce już w ruchu.
Trzymaj dłoń blisko mnie, bo chwila właśnie się kończy.
Wysiadamy z pociągu na stacji tam, gdzie śnieg jeszcze leży...
Biegnijmy za czerń, niech ten kolor nas znów odnajmie.
Zostawiamy trudne lata, bierze nas świt nowy.
Chwila, która trwa dłużej niż my sami.
Lepiej zostajemy tu jeszcze chwilę...
Trzymaj dłoń blisko mnie, bo chwila właśnie się kończy.
Wysiadamy z pociągu na stacji tam, gdzie śnieg jeszcze leży...
Biegnijmy za czerń, niech ten kolor nas znów odnajmie.
Zostawiamy trudne lata, bierze nas świt nowy.
Chwila, która trwa dłużej niż my sami...
Zostajemy tu jeszcze chwilę...
Trzymaj dłoń blisko mnie, bo chwila właśnie się kończy.
Wysiadamy z pociągu na stacji tam, gdzie śnieg jeszcze leży...
Biegnijmy za czerń, niech ten kolor nas znów odnajmie.
Zostawiamy trudne lata, bierze nas świt nowy.
Chwila, która trwa dłużej niż my sami...