Intro
(Ciche, melancholijne pianino)
(Miękki, przestrzenny pogłos)
Verse 1: Delikatny, bliski wokal
Złote światło gaśnie gdzieś na krawędzi dnia,
Woda zmywa z dłoni każdy niepewny ślad.
Zostawiam na brzegu to, co ciążyło mi,
Płynę w stronę miejsc, gdzie nie liczy się już nic.
Pre-Chorus: Rosnące napięcie, ciche smyczki
Wiatr we włosach, cichy szept,
Odbicie nieba w tafli szkła.
Z każdym oddechem czuję, że...
Rozpływa się ten stary świat.
Chorus: Czysty, potężny, anielski wokal
I tylko ja, i ten bezkresny błękit,
Gdzie horyzont z morzem w jedno chce się spleść!
Nie muszę walczyć z nurtem, odpuszczam każdy lęk,
Na otwartych wodach w końcu odnajduję sens.
(Odnajduję sens...)
Verse 2: Nieco szybsze tempo, akustyczna gitara i pianino
Kompas w mojej głowie dawno zgubił już swój rytm,
Ale dzisiaj wcale nie potrzebuję go, by żyć.
Dryfuję spokojnie, chłonę każdą morską milę,
Zatrzymuję w kadrze te najpiękniejsze chwile.
Pre-Chorus: Pełniejsze instrumentarium
Wiatr we włosach, cichy szept,
Odbicie nieba w tafli szkła.
Z każdym oddechem czuję, że...
Rozpływa się ten stary świat!
Chorus: Czysty, potężny, anielski wokal
I tylko ja, i ten bezkresny błękit,
Gdzie horyzont z morzem w jedno chce się spleść!
Nie muszę walczyć z nurtem, odpuszczam każdy lęk,
Na otwartych wodach w końcu odnajduję sens.
Bridge: Wysokie rejestry wokalne, kinowe smyczki
Zabierz mnie tam, gdzie woda jest spokojna!
Gdzie każda fala zmywa dawny żal!
(Aaa-aaa-aaa!)
Więcej przestrzeni, mniej na ramionach,
Zostawiam za sobą ten ląd!
Final Chorus: Maksymalne emocje, wielka przestrzeń instrumentalna
I tylko ja, i ten bezkresny błękit!
Gdzie horyzont z morzem w jedno chce się spleść!
Nie muszę walczyć z nurtem, odpuszczam każdy lęk,
Na otwartych wodach w końcu odnajduję sens!
Outro: Wyciszenie do samego pianina
(Odnajduję sens...)
Na otwartych wodach...
(Zanikający dźwięk fortepianu, cichy oddech)
End