Verse
Piwnica pod blokiem dwunastym, drzwi numer cztery, rdzawy zamek,
pralka Frania warczy jak silnik, co dawno stracił bieg.
W czwartki o siedemnastej stawała w kolejce, kosz na biodrze,
czerwona chusta na głowie, mydło pachniało jak sen.
Ślad po wodzie z zeszłej wiosny, linia na cegłach jak zegar,
mówił, że tu było morze, choć nikt go nie widział.
Ja z monetą do pralki, ona z uśmiechem w progu,
nie zdążyłem nic powiedzieć, zabrał ją tramwaj czwarty.
Pre-Chorus
Czy fala wraca po latach, czy zostaje tylko ślad?
Czy ta linia na murze to wciąż ten sam znak?
Liczę wiadra i lata, ile jeszcze mi zejdzie,
zanim spłynie to wszystko, czego nie powiedziałem.
Chorus
Stoję wciąż pod tą falą, choć woda dawno zeszła,
stoję wciąż pod tą falą, w piwnicy numer cztery.
Stoję wciąż pod tą falą, tam gdzie serce mi zamokło,
stoję wciąż pod tą falą, i nikt mnie stąd nie weźmie.
Verse
Lata później winda stoi, pralnia zamknięta na kłódkę,
Frania rdzewieje w kącie, jak zdjęcie bez ramki.
Kierownik zabrał klucze, mówił: remont, może wiosną,
ale wiosna już dwud