Verse
Fabryka Elektron, zmiana kończy się o wpół do dwunastej,
kurtka pachnie smarem, ręce jeszcze drżą mi z hałasu.
Przystanek Kwiatowa, siedemnastka z dala mruga światłem,
ja liczę okna wagonu, jakbym liczył lata.
Ty w czerwonym szaliku, zawsze drugie drzwi, trzecie miejsce,
kasownik dziurkuje bilet, jakby odmierzał serce.
Nikt nic nie mówi, szyny skrzypią jak stare pióro,
a ja wysiadam za wcześnie, żeby nie zdradzić czule.
Pre-Chorus
Czy dziś podniesiesz wzrok, nim zamkną się drzwi?
Czy starczy mi odwagi, nim skończy się ten bieg?
Liczę przystanki jak różaniec, jeden, dwa, trzy,
a serce jedzie dalej, choć ja wysiadam gdzieś.
Chorus
Ostatni tramwaj do domu,
szyny śpiewają jak wtedy.
Ostatni tramwaj do domu –
wiozę cień zamiast ciebie.
Verse
Dwadzieścia lat, siedemnastki nie ma, zdjęli szyny w maju,
przystanek zarósł mniszkiem, tablica rdzewieje w gaju.
Kasownik dziś w muzeum, karta piszczy zamiast dzwonka,
a ja wciąż stoję o wpół do dwunastej, choć nie ma już wagonu.
Sąsiad mówi: linię zmienili, jeździ teraz osiemnasta,
ale ja wolę czekać tu, gdzie pamięć jeszcze miasta.
Pamięć jak stary kasownik – dziurkuje bez celu,
bez biletu, bez ciebie, bez trzeciego miejsca w rzędzie.
Pre-Chorus
Czy dziś podniesiesz wzrok, choć nie ma już drzwi?
Czy starczy mi odwagi, gdy nie ma już tras?
Liczę przystanki jak różaniec, jeden, dwa, trzy,
a serce jedzie dalej, tam gdzie kończy się czas.
Chorus
Ostatni tramwaj do domu,
szyny śpiewają jak wtedy.
Ostatni tramwaj do domu –
wiozę cień zamiast ciebie.
Bridge
Nie zapytałem nigdy, jak masz na imię,
zostawiłem to szynom, niech go zatrzymają w zimie.
Może gdzieś teraz mieszkasz przy innej ulicy,
a ja wciąż stoję w Kwiatowej, w pustej kamienicy.
Chorus
Ostatni tramwaj do domu,
szyny śpiewają jak wtedy.
Ostatni tramwaj do domu –
wiozę cień zamiast ciebie.