Verse
Klucz na pęku, blok szesnasty, korytarz pachnie kredą,
latarka kładzie cień na ścianie, gdzie numer schodzi biedno.
Okno czwarte, piąte piętro, światło pali się do rana,
reszta bloku śpi jak kamień, tylko ono nieujarzmiona.
Idę wolno przez podwórko, licząc kroki jak w kolejce,
zegar z wieży rdzą pokryty, wskazówki drżą jak serce.
Za rogiem pralnia, w szybie neon, litery gasną co tydzień,
kiedyś pisał PRALNIA CAŁA, dziś zostało tylko PRA.
Pre-Chorus
Czy to światło czeka na mnie, czy ja czekam na nie?
Czy ktoś tam jeszcze nie śpi, czy to tylko prąd się psuje?
Liczę litery jak dni, które jeszcze zostały,
byle jedna się paliła, zanim wszystkie zgasną.
Chorus
Osiedle śpi, neon czuwa,
nad pustym placem cień się buja.
Osiedle śpi, ja idę dalej,
neon czuwa, kiedy serce staje.
Verse
Rok temu w oknie czwartym firanka biała wisiała,
teraz cień inny, obcy, story nikt już nie zna.
Ona wsiadła w siedemnastkę, jechała w stronę mostu,
ja zostałem na przystanku, z biletem w kieszeni pustym.
Kierowniczka z pralni mówi: proszek znów w reglamentacji,
świeci się mniej liter, lecz kolejka wciąż ta sama.
Ja i neon, oboje starzy, migamy do świtu,
on traci głoski, ja wspomnienia, oboje bez alfabetu.
Pre-Chorus
Czy to światło czeka na mnie, czy pamięć się psuje?
Czy ktoś tam jeszcze nie śpi, czy to tylko wiatr wieje?
Liczę litery jak lata, co mi jeszcze zostały,
byle jedna się paliła, zanim wszystkie zgasną.
Chorus
Osiedle śpi, neon czuwa,
nad pustym placem cień się buja.
Osiedle śpi, ja idę dalej,
neon czuwa, kiedy serce staje.
Bridge
Aż raz nie zapalił się wcale, zgasła ostatnia głoska,
podwórko czarne