Verse
Kino "Halka" przy Marszałkowskiej, trzecia w nocy, przed kasą stoję,
bilet na seans o ósmej rano, choć dobrze wiem, że nie przyjdę.
Portier w mundurze, starszy pan o twarzy jak betonu ściana,
sprawdza listę pracowników, którzy mają prawo wejść bez kolejki.
Ja mam prawo do pierwszego rzędu, zapisane gdzieś w biurze,
nigdy nie korzystam, bo siedziałem tam z tobą raz jeden,
i teraz każdy inny brzęk fotela to twój oddech w ciemności,
a ekran świeci jak twarz, którą widzę, nie na płótnie.
Pre-Chorus
Czy kasjerka pamięta mnie z wczoraj?
Czy lusterko przy drzwiach wciąż się rusza?
Czy kino czeka, czy kino śpi?
Chorus
Bilet na film, co nigdy się nie zaczyna,
bilet na film, co nigdy się nie zaczyna,
kiedy wchodzę sam, wszystko zamiera na początku.
Verse
Przywożę je zawsze w poniedziałek, kiedy suknia suszarki pachnie,
kiedy tramwaj siedemnasty jest prawie pusty, a ktoś czyta gazetę sprzed tygodnia.
Kino czeka otwarte jak usta, które chciały coś powiedzieć,
a ja siedzę w ostatnim rzędzie, licząc zużyte żarówki nad sobą.
Portier zmienił się na kogoś młodszego, ale ten sam mundur,
ta sama lista, te same nazwiska przekreślone długopisem.
Nie wiem już, czy przychodzę dla ciebie, czy dla tego światła,
czy dla głosu narratora, co opowiada bajki zmarłym miastom.
Pre-Chorus
Czy dzisiaj projektor będzie działał?
Czy muzyka czeka za ścianą?
Czy coś się tutaj kiedyś zmieniło?
Chorus
Bilet na film, co nigdy się nie zaczyna,
bilet na film, co nigdy się nie zaczyna,
kiedy wchodzę sam, wszystko zamiera na początku.
Bridge
Znalazłem twój bilet w książce, którą czytałaś,
wciąż ważny, zabytek z tamtych czasów,
numer rzędu siedem, miejsce osiem,
twoje imię pisane ołówkiem na odwrocie.
Chorus
Bilet na film, co nigdy się nie zaczyna,
bilet na film, co nigdy się nie zaczyna,
kiedy wchodzę sam, wszystko zamiera na początku.