Verse
Piąta rano, blok śpi, para z ust jak dym z komina,
na nadgarstku numer sto trzydzieści trzy, tuszem, cyna.
Ojciec pilnuje miejsca, matka trzyma termos w dłoni,
"Diament czterysta jeden" - telewizor, co nas goni.
Sznur ludzi wzdłuż muru, jak korale z tandety,
ktoś sprzedaje miejsce, ktoś się kłóci o metry.
Zegar na wieży bije szóstą, drzwi jeszcze zamknięte,
ja liczę cyfry na skórze, zanim zblakną, zdjęte.
Pre-Chorus
Czy ten numer coś znaczy, gdy tusz spływa z ręki?
Czy kolejka to droga, czy tylko udręka?
Stoimy tu od nocy, po coś, co ma imię,
ale nikt nie wie pewnie, czy to marzenie, czy zima.
Chorus
Stoimy w kolejce po marzenia,
tusz na skórze, cyfry bez znaczenia.
Może kupimy coś, co szczęściem się wydaje,
kolejka po marzenia nigdy końca nie ma.
Verse
Dziewczyna z przodu, numer sto trzydzieści dwa przy dłoni,
śmieje się do szyby, choć mróz policzki goni.
Mówi: "spotkamy się w środku, gdzie stoją telewizory",
ale drzwi się otwierają i nikt nie pyta, kto jest który.
Tłum nas rozdziela, jak rzeka koryto zmienia,
gubię jej numer w tłumie, zostaje tylko wspomnienie.
Kupiłem "Diamenta", stoi w kącie, ekran już nie świeci,
a ja wciąż szukam twarzy sprzed czterdziestu lat, jak dzieci.
Pre-Chorus
Czy ten numer coś znaczy, gdy tusz spływa z ręki?
Czy kolejka to droga, czy tylko udręka?
Stoimy tu od nocy, po coś, co ma imię,
ale nikt nie wie pewnie, czy to marzenie, czy zima.
Chorus
Stoimy w kolejce po marzenia,
tusz na skórze, cyfry bez znaczenia.
Może kupimy coś, co szczęściem się wydaje,
kolejka po marzenia nigdy końca nie ma.
Bridge
Dziś na miejscu sklepu parking, beton zamiast szyby,
numer sto trzydzieści trzy - już nikt nie pyta, czy się liczy.
Ale czasem w nocy budzę się i czuję tusz na skórze,
i wiem, że wciąż tam stoję, w tej samej długiej kolejce.
Chorus
Stoimy w kolejce po marzenia,
tusz na skórze, cyfry bez znaczenia.
Może kupimy coś, co szczę