Verse
Centrala trzy, piętro drugie, sznury wpinam w gniazda ciemne,
dwadzieścia dwie linie miasta, wszystkie proszą jednocześnie.
Pani z bloku pyta syna, czy zdążył na ostatni pociąg,
a ja siedzę pod słuchawką, szukam w szumie twego głosu.
Wpinam numer dwanaście, trzeszczy jak stary rondel,
ktoś się śmieje, ktoś zasypia, ja liczę sekundy do końca.
Za oknem blok Obrońców gasi światła jedno po drugim,
ja zostaję sam wśród kabli, łączę wszystkich prócz samego siebie.
Pre-Chorus
Czy ktoś jeszcze pamięta numer, pod którym kiedyś mieszkałaś?
Czy telefon w twoim domu wciąż dzwoni, czy dawno umilkł?
Trzymam słuchawkę jak modlitwę, czekam na jeden sygnał,
zanim zmiana się skończy i zgasną wszystkie światła.
Chorus
Łączę miasto wbrew szumowi,
cudze głosy niosę dalej,
tylko twój numer milczy głucho,
wbrew szumowi, wbrew szumowi.
Verse
Rok dziewięćdziesiąty trzeci, centralę burzą koparki,
automatyczne numery, nikt już nie wpina kabli.
Stoję na gruzach gniazd, szukam starego numeru dwanaście,
lecz beton milczy głucho jak słuchawka bez sygnału.
Wnuk sąsiadki mówi: dziadku, to już historia, kasety