Intro
Kątomierz w dłoni, mierzę cień od stóp do nieba
Mówili "nie dasz rady", teraz liczę, ile trzeba
Delta paralaksy, punkt odniesienia zgasł
Zostawiam ślad na mapie, tam gdzie kiedyś był brak szans
Verse 1
Ojciec wyszedł z bloku, nie wrócił, drzwi trzasnęły chłodem
Ja liczyłem schody, w głowie plan, jak wyjść za progiem
Nauczyciel mówił "z ciebie nic nie będzie, chłopcze"
Ja pisałem wersy w zeszyt, kiedy inni spali w nocy
Sklep spożywczy, zmiana nocna, ręce pachną chlebem
Ale w głowie beat już płynął, jakbym słyszał niebo
Kumple z bloku poszli w ćpanie, ja wybrałem kartkę
Zamieniałem złość na rymy, ból zamknąłem w takt krótki
Trzy metry kwadratowe, materac, głośnik, kabel
Nagrywałem po kryjomu, żeby matka spała stabil
Krytyk z forum pisał "słaby", dałem mu bit w odpowiedzi
Teraz stoi w pierwszym rzędzie, kiedy scena mnie oświetli
Paralaksa mierzy przesunięcie, patrzy z dwóch pozycji
Ja z rynsztoka do refrenu, to nie kwestia fikcji
Każdy metr, który przeszedłem, to dowód, nie przypadek
Wasze "nie" było paliwem, dziś śpiewacie mój ładunek
Chorus
Mówili, że nie dam rady, dziś stoję tam, gdzie mieli rację nie mieć
Delta paralaksy, patrz jak zmieniam całe niebo
Z każdym krokiem inny kąt, inny cień, inny widok
Udowodniłem to bez słów, teraz słuchaj mojej cichej dumy
Verse 2
Studio w piwnicy, kabel od lodówki grzeje wzmacniacz
Menadżer się śmiał, mówił "wróć, jak zrobisz coś inaczej"
Zrobiłem, wróciłem, drzwi zamknięte na dwa zamki
Sam otworzyłem sobie okno, wleciał wiatr, nie ranki
Blogerka pisała "flop", nazwisko już zapomniane
Ja stoję na liście płac, gdzie moje imię wypisane
Brat mówił "porzuć to", dziś nosi moją bluzę
Mama płakała po cichu, dziś płacze przy mym utworze
Liczyłem grosze na bilet, dziś liczę metry sceny
Każdy błąd był mapą, każdy upadek był ceną
Sąsiad pukał po nocach, "wyłącz ten hałas, chłopcze"
Dziś ten sam hałas gra mu w aucie, kiedy jedzie w gości
Nie szukałem aplauzu, szukałem punktu odniesienia
Delta rosła powoli, aż zmieniła całe spojrzenie
Nikt nie wierzył w tę trasę, ja jechałem bez świateł
Dziś parkuję tam, gdzie mówili, że nie mam prawa jazdy
Chorus
Mówili, że nie dam rady, dziś stoję tam, gdzie mieli rację nie mieć
Delta paralaksy, patrz jak zmieniam całe niebo
Z każdym krokiem inny kąt, inny cień, inny widok
Udowodniłem to bez słów, teraz słuchaj mojej cichej dumy
Bridge
Nie chcę już mierzyć się z ich zdaniem, mierzę się z sobą sprzed lat
Ten chłopak z materaca patrzy dziś, jak zmieniam świat
Bez wrzasku, bez tłumaczeń, liczby mówią same za mnie
Delta rosła w ciszy, teraz brzmi jak hymn ostatni
Outro
Kąt się zamknął, cień na miejscu, punkt odniesienia stały
Mówili "nie dasz rady" - dziś te słowa nic nie znaczą
Delta paralaksy, koniec pomiaru, początek trwania
Zostawiam mapę tym, co jeszcze szukają odpowiedzi na pytanie