Verse
Zajezdnia Praga, tablica gaśnie,
ja jeden w kabinie, silnik już nie chce jasno.
Siedemnastka jedzie pusta jak kieszeń w środzie,
drzwi się otwierają, nikt nie wsiada po drodze.
Dwadzieścia lat tej samej trasy i tych samych świateł,
budka telefoniczna, w niej cisza zamiast bileta.
Kiedyś ktoś tu czekał, teraz stoi rama,
apteka nocna świeci, ale nikt nie łka.
Pre-Chorus
Czy pamiętasz, jak wsiadałaś w progu drzwi?
Czy ten sam dzwonek jeszcze w tobie drży?
Ja wciąż otwieram drzwi na pętli czwartej,
choć nikt już nie czeka, odkąd miasto zgasło.
Chorus
To ostatni tramwaj po zmierzchu,
jedzie sam, bo nikt nie chce już przystanku.
Światła gasną, szyny wiodą w ciemność,
a ja wiozę tylko echo, nic innego.
To ostatni tramwaj po zmierzchu.
Verse
Nowy kierowca pyta, czemu jeżdżę pusty,
mówię: "trasa się nie zmienia, zmieniają się usta".
Kiedyś pełen wagon, para z ust jak dym,
teraz tylko radio gra ten sam stary hymn.
Skasowany bilet w kieszeni marynarki,
data starta, wyblakła jak stare zdjęcie z szafki.
Pętla numer cztery, zegar stoi krzywo,
czekam na sygnał, choć wiem, że to fałszywe.
Pre-Chorus
Czy pamiętasz, jak wsiadałaś w progu drzwi?
Czy ten sam dzwonek jeszcze w tobie drży?
Ja wciąż otwieram drzwi na pętli czwartej,
choć nikt już nie czeka, odkąd miasto zgasło.
Chorus
To ostatni tramwaj po zmierzchu,
jedzie sam, bo nikt nie chce już przystanku.
Światła gasną, szyny wiodą w ciemność,
a ja wiozę tylko echo, nic innego.
To ostatni tramwaj po zmierzchu.
Bridge
Może to nie ty czekałaś, może to ja stałem,
z ręką na dzwonku, za późno zawołałem.
Zajezdnia zamyka bramy o północy,
a ja zostaję sam wśród szyn i mocy.
Chorus
To ostatni tramwaj po zmierzchu,
jedzie sam, bo nikt nie chce już przystanku.
Światła gasną, szyny wiodą w ciemność,
a ja wiozę tylko echo, nic innego.
To ostatni tramwaj po zmierzchu.