Verse
Blok siódmy, klatka C, w progu pachnie naftą i kurzem,
sąsiad wykręcił korki, bo dłużnik znów nie zapłacił.
Matka zdejmuje lampę zawieszoną na gwoździu przy drzwiach,
kręci korbką w ciemności, jakby liczyła nasz dach.
Ojciec na trzeciej zmianie, tramwaj siedemnasty już śpi,
ja liczę obroty korbki, zanim zgasną wszystkie sny.
Kierownik z rozdzielni mówi: prąd wróci może o dziewiątej,
a lampa mruga jak serce, które nie wie, czy zdąży.
Pre-Chorus
Ile trzeba kręcić, żeby starczyło na noc?
Ile siły w ramionach, nim opadnie w dłoń?
Dzielę światło jak chleb, jak ostatnią z zapałek,
byle jedna iskra się trzymała, byle nie zgasł stół.
Chorus
Lampa grawitacyjna świeci, póki kręcę,
lampa grawitacyjna gaśnie, gdy zapomnę.
Lampa grawitacyjna - tak kochałem w tym mieście,
tylko ruchem serca, nigdy na stałe.
Verse
Dziś kupuję ją na pchlim targu, za dwa złote i wstyd,
sprzedawca mówi: działa, tylko trzeba kręcić jak nikt.
Wnoszę do mieszkania, gdzie ty gasisz górne światło co noc,
kręcę korbką pod kołdrą, żeby nie czuć, że coś się kończy.
Pre-Chorus
Ile trzeba kręcić, żeby starczyło na dwoje?
Ile siły w dłoniach, gdy się kończy paliwo?
Liczę oddechy jak wolty, które nam jeszcze zostały,
byle jedna iskra się trzymała, byle dom nie ostygł.
Chorus
Lampa grawitacyjna świeci, póki kręcę,
lampa grawitacyjna gaśnie, gdy zapomnę.
Lampa grawitacyjna - tak kochałem w tym mieście,
tylko ruchem serca, nigdy na stałe.
Bridge
Kierownik zszedł do piwnicy, mówi, korki już nie ma sensu liczyć,
bo blok idzie pod młotek, wieżowiec stanie na jego miejscu.
Zabieram tylko lampę, resztę zostawiam w gruzie,
bo światło, które kręcisz sam,