Intro
Czwarte piętro, winda w koszu, schodzę pieszo, krok po kroku
Zeszyt w łokciu, atrament świeży, plan zapisany bez wyroku
Verse
Klatka pachnie farbą, sąsiad piłą tnie od rana
Kartka w kieszeni, na niej cała trasa wypisana
Zapisuję każdy krok, jakby miał zniknąć jutro
Matka w kuchni parzy kawę, pyta cicho "nie za późno?"
Mówię "jeszcze chwila", licznik w głowie bije głucho
Piszę wersy na kaloryferze, palce grzeją, słucham
Ulica w dole szara, ja nad nią jak antena
Łapię sygnał, którego nikt inny nie odbiera
Buty w dziurach, ale krok wciąż równy jak metrum
Zeszyt pełen skreśleń, każdy błąd to lekcja z sensem
Nocna zmiana w markecie, dłonie pachną kartonem
W przerwie piszę zwrotkę telefonem pod balkonem
Sąsiad z dołu puka w rurę, mówi "cicho bądź"
Ja mu z góry - "jeszcze rok, zobaczysz jaki plan tu wisi"
Beton twardy, ale marzę coraz mocniej, zdrowo
Notatki z bloku rosną, zamieniam je na słowa
Chorus
Notatki z bloku, pisane w biegu
Krok po kroku, bliżej brzegu
Winda stoi, ja i tak wychodzę
Notatki z bloku - to ja, to ja mogę
Verse
Rok później, ten sam blok, ale schody już nie centrum
Studio w piwnicy, kabel spleciony jak wspomnienia
Głośnik trzeszczy, ale beat brzmi jak własne serce
Sąsiadka pyta "synku, coś ty osiągnął w tym miesiącu"
Mówię "jeszcze trochę", choć w kieszeni już nie pusto
Pierwsza koperta z h