Verse
W szufladzie komody, pod starym zeszytem,
leży kaseta, głos matki w niej ukryty.
Licznik na trzysta, taśma cienka jak papier,
blok jedenaście, klatka trzecia, wieczór.
Nagrywał ojciec magnetofonem z NRD,
mój pierwszy krzyk i sąsiadów śmiech przez ścianę.
Radiowy szum, zacięty gdzieś refren,
głos, który dzisiaj już mi się nie kłania.
Pre-Chorus
Czy pamięć działa jak stary silnik,
co jeszcze rusza, gdy wsadzisz klucz?
Czy jeszcze słyszysz mnie zza tej taśmy,
czy to już tylko szum i nic?
Chorus
Puszczam kasetę z dzieciństwa,
choć głowica już jej nie czyta.
Trzeszczy jak stare mieszkanie,
ale wciąż mówi, że byłam, że byłem.
Puszczam kasetę z dzieciństwa,
głos się rozciąga, powoli zanika.
Verse
Miałem osiem lat, śnieg sięgał kolan,
matka śpiewała, żebym prędzej zasnął.
Ojciec z papierosem stał przy oknie,
liczył godziny do rannej zmiany w hucie.
Dziś ten sam magnetofon rdzewieje w piwnicy,
guzik play zablokowany, jakby stał na straży.
Taśma się rwie, gdy chcę usłyszeć więcej,
jak sygnał z bloku, co już nie istnieje.
Pre-Chorus
Czy pamięć działa jak stary silnik,
co jeszcze rusza, gdy wsadzisz klucz?
Czy jeszcze słyszysz mnie zza tej taśmy,
czy to już tylko szum i nic?
Chorus
Puszczam kasetę z dzieciństwa,
choć głowica już jej nie czyta.
Trzeszczy jak stare mieszkanie,
ale wciąż mówi, że byłam, że byłem.
Puszczam kasetę z dzieciństwa,
głos się rozciąga, powoli zanika.
Bridge
A gdyby taśma urwała się dzisiaj,
zostałby cichy pokój i klamka.
Zapisze ktoś to na nowym nośniku,
ale to nie będzie już ten sam głos, mamo.
Ja wciąż jej szukam w tym trzasku i szumie,
jakbym mógł cofnąć choć jedną sekundę.
Chorus
Puszczam kasetę z dzieciństwa,
choć głowica już jej nie czyta.
Trzeszczy jak stare mieszkanie,
ale wciąż mówi, że byłam, że byłem.
Puszczam kasetę z dzieciństwa,
głos się rozciąga, powoli zanika.