Verse 1
Piąta rano, sklep numer dziewięć, kolejka pod murem stoi,
mgła jak koc na ramionach, oddech się w szron przystroi.
Numerek siedemdziesiąt cztery pisany na mojej dłoni,
matka trzyma siatkę pustą, jakby coś w niej wciąż dzwoniło.
Kierownik zza szyby liczy głowy, kartkę kładzie na progu,
dwadzieścia żarówek na dzień, reszta zostanie w mroku.
Pali papierosa Sport, dym snuje się nad kolejką,
a ja liczę cienie ludzi jak druty pod siecią.
Pre-Chorus
Czy starczy dziś dla wszystkich, czy zgaśnie zanim dojdę?
Czy numer siedemdziesiąt cztery zdąży, zanim drzwi się zamkną?
Trzymam kartkę mocniej niż ojciec trzymał młot,
byle jedna żarówka rozjaśniła nasz kąt.
Chorus
Kolejka po światło, stoimy jak jeden cień,
kolejka po światło, czekamy na jasny dzień.
Kolejka po światło, ręce zdrętwiałe od mrozu,
a każdy z nas niesie ciemność do domu.
Verse 2
Dziewczyna z tramwaju siedemnaście stała trzy miejsca dalej,
jej płaszcz czerwony jak jedyny kolor w tej szarej fali.
Nie zamieniłem słowa, bo bałem się stracić numer,
teraz nie pamiętam twarzy, pamiętam tylko kolor.
Rok później sklep zamknięty, szyby zabite deską,
kierownik gdzieś na emeryturze liczy inną resztkę.
Ja stoję w tym samym miejscu, choć kolejki już nie ma,
a serce wciąż czeka w rzędzie, choć nikt go nie przyjmie.
Pre-Chorus
Czy starczy dziś dla wszystkich, czy zgasło zanim doszedłem?
Czy tamten numer wciąż gdzieś czeka, bym po niego wrócił?
Trzymam pustą kartkę mocniej niż wtedy trzymałem,
byle jedno wspomnienie rozjaśniło ten kąt.
Chorus
Kolejka po światło, stoimy jak jeden cień,
kolejka po światło, czekamy na jasny dzień.
Kolejka po światło, ręce zdrętwiałe od mrozu,
a każdy z nas niesie ciemność do domu.
Bridge
Dziś w oknach neon zamiast żarówek się pali,
nikt już nie czeka, nikt się nie zbiera w oddali.
A ja bym oddał wszystkie te światła za jedną kolejkę,
za dłoń w rękawiczce, co trzymała moją kartkę.
Chorus
Kolejka po światło, stoimy jak jeden cień,
kolejka po światło, czekamy na jasny dzień.
Kolejka po światło, rę