Verse 1
Blok trzynasty, piwnica, klucz w kieszeni brzęczy,
zeszyt w kratkę, ołówek, cyfry jak co wieczór.
Klatka A gaśnie równo o dwudziestej trzeciej,
klatka B poczeka, aż zapukam w ścianę pięścią.
Bezpiecznik stary, korek kręcę palcem,
prąd skacze cicho, jakby pytał: jeszcze?
Czterdzieści lat ten sam gest, ta sama pora,
zanim ktoś wymyśli guzik, co się sam otworzy.
Pre-Chorus
Czy pamiętasz, jak czekałaś na klatce ciemnej,
aż zapalę światło, zanim wejdziesz w bramę?
Czy to jeszcze liczy się, że ktoś tu czuwa,
czy to tylko stary nawyk, którego nikt nie chwali?
Chorus
To moja ostatnia zmiana światła,
gaszę klatki, jedną po drugiej, do rana.
Jutro przyjdzie czujnik, sam się zapali,
a ja odejdę stąd jak stary bezpiecznik, co się przepala.
To moja ostatnia zmiana światła.
Verse 2
Nowy zarządca stawia karton, w środku czujnik,
mówi: od piątku ruch sam zapala schody.
Kładę klucze na biurku jak medal bez wstążki,
zeszyt zostawiam, niech ktoś dopisze reszty.
Sąsiadka pyta, czy przyjdę jeszcze w środę,
mówię, że światło już mnie nie potrzebuje.
Ostatni raz kręcę korek, żarówka mruga,
jakby się żegnała, jakby znała koniec sztuki.
Pre-Chorus
Czy pamiętasz, jak czekałaś na klatce ciemnej,
zanim zapaliłem światło, zanim wpadłaś w ramę?
Czy to jeszcze liczy się, że ktoś tu czuwał,
czy to tylko stary nawyk, który czas wyłuskał?
Chorus
To moja ostatnia zmiana światła,
gaszę klat