Verse
Piąta rano, mgła nad blokiem, para z ust jak dym
Stara mapa pod poduszką, tam gdzie kończy się mój Rym
Matka będzi mnie do szkoły, ja już liczę takty w głowie
Zamiast plecak biorę zeszyt, w nim się kryje moje słowo
Ojciec zostawił mi busolę, nie ze złota, z mosiądzu
Mówił "synu, kurs utrzymuj, nawet w największym błądzeniu"
Dziś stoję tam gdzie stała szopa, teraz stoi tam mój sprzęt
Każdy krok to metr drogi, każdy takt to nowy pęd
Pre-Chorus
Więc pytam się, dokąd idę, gdy dokoła tylko mrok
Ale czuję w kieszeni metal, on wskazuje każdy krok
Chorus
Mam kompas w kieszeni, idę tam gdzie serce goni
Nie zbaczam, nie gasnę, choć wiatr w twarz i deszcz mnie chłoni
Krok po kroku, metr po metrze, buduję cegłę swojej drogi
Mam kompas w kieszeni, on nie kłamie, on nie błądzi nigdy
Verse
Szesnasty rok, studio w piwnicy, kabel zamiast lampy
Sąsiad puka w rurę, mówi "ścisz to", ja podkręcam wzmacniacz
Liczyłem grosze na kabel jack, dziś liczę sale pełne
Ale pamiętam każdy grosz, bo z niego wyszło wszystko
Brat mówił "zostaw to, znajdź robotę, bądź jak inni"
Ja szedłem dalej, krok za krokiem, chociaż droga była w mgle
Dziś mapa zmieniła kolor, już nie szara, już w neonach
Ale busola ta sama, wciąż mnie trzyma, wciąż prowadzi
Pre-Chorus
Więc pytam się, dokąd idę, gdy dokoła tylko mrok
Ale czuję w kieszeni metal, on wskazuje każdy krok
Chorus
Mam kompas w kieszeni, idę tam gdzie serce goni
Nie zbaczam, nie gasnę, choć wiatr w twarz i deszcz mnie chłoni
Krok po kroku, metr po metrze, buduję cegłę swojej drogi
Mam kompas w kieszeni, on nie kłamie, on nie błądzi nigdy
Bridge
Nie potrzebuję gwiazdy na niebie, mam swoją w środku klatki
Igła drży, ale wraca, zawsze wraca na swój pas
Nie liczę mil do celu, liczę tylko ile jeszcze mam czasu
Bo cel to nie jest miejsce, cel to kurs, którym idę wraz
Chorus
Mam kompas w kieszeni, idę tam gdzie serce goni
Nie zbaczam, nie gasnę, choć wiatr w twarz i deszcz mnie chłoni
Krok po kroku, metr po metrze, buduję cegłę swojej drogi
Mam kompas w kieszeni, on nie kłamie, on nie błądzi nigdy