Verse
Tramwaj numer cztery, pętla Kombinat,
Szyny w szronie stygną, jakby czas w nich spadał.
Ty wsiadałaś zawsze na przystanku Trzecim,
Czerwony beret, bilet w dłoni świecił.
Kasownik trzeszczał, jakby liczył lata,
Ja za kierownicą, cichy, nieoswojony.
Mówiłem "dobry wieczór", ty mówiłaś "cztery",
Numer twojej klatki, nic więcej, nic za wiele.
Pre-Chorus
Czy pamiętasz szron na oknie,
Kiedy tramwaj stawał sam?
Czy to jeszcze coś znaczyło,
Czy to tylko była trasa, którą znam?
Chorus
Ostatni tramwaj do Nowej Huty,
Jedzie noc przez most, bez żadnej pokuty.
Ostatni tramwaj do Nowej Huty,
Wiezie mnie sam, tam gdzie nie ma powrotu.
Verse
Dwadzieścia lat, kasownik już w muzeum,
Numer cztery rdzewieje za bramą, we śnie.
Pamięć jak stary modem, łączy się z trudem,
Trzeszczy, zawiesza się, zanim coś powie.
Nowy zarządca kasuje trasę Trzecią,
Autobus dziewięćset dwa jedzie inną drogą.
Ja stoję na przystanku, gdzie ciebie nie ma,
Śnieg pada tak samo, tylko szyny już śpią.
Pre-Chorus
Czy pamiętasz szron na oknie,
Czy ktoś jeszcze mówi "cztery"?
Czy to jeszcze coś znaczyło