Verse
Dwudziesta trzecia, przystanek Fabryczna,
szyba zamglona, w środku pusto jak w słoiku.
Ojciec tu jeździł, zmiana trzecia, walizka blaszana,
termos w dłoni, papieros za uchem, cień.
Numer dziewięć, ten sam co w siedemdziesiątym roku,
siedzenia z dykty, skrzypią w rytmie kroku.
Motorniczy pyta: "Ty też na fabrykę?"
Kiwam głową, choć bramy zardzewiałe od świtu.
Pre-Chorus
Ile jeszcze razy pojadę tą trasą,
zanim szyny zapomną, że ktoś tu przystawał?
Czy pamięć jak stary silnik jeszcze zapali,
czy zgaśnie na zawsze w połowie ulicy?
Chorus
Ostatni tramwaj do fabryki,
jedzie pusty, ale wiezie mnie do ciebie, ojcze.
Ostatni tramwaj do fabryki,
koła stukają imię, które nikt już nie woła.
Verse
Bramy zamknięte, na kłódce rdza jak krew zaschnięta,
hala bez dachu, gołębie w oknach zamiast ludzi.
Tablica "Trzecia zmiana" wisi krzywo, farba zlazła,
ja liczę przystanki, ty liczyłeś godziny.
Motorniczy zna mnie już z widzenia,
nie pyta więcej, tylko dzwoni na przystanku.
Siadam tam gdzie ty, przy oknie, z lewej strony,
szyba pokazuje twarz, która coraz bardziej twoja.
Pre-Chorus
Ile jeszcze razy pojadę tą trasą,
zanim szyny zapomną, że ktoś tu przystawał?
Czy pamięć jak stary silnik jeszcze zapali,
czy zgaśnie na zawsze w połowie ulicy?
Chorus
Ostatni tramwaj do fabryki,
jedzie pusty, ale wiezie mnie do ciebie, ojcze.
Ostatni tramwaj do fabryki,
koła stukają imię, które nikt już nie woła.
Bridge
A gdy zapytasz, po co wracam tam, gdzie nic nie ma,
powiem ci szczerze - bo to jedyna droga do ciebie.
Fabryka zniknęła, ale szyny zostały,
i dopóki jadę, jeszcze się nie pożegnałem.
Chorus
Ostatni tramwaj do fabryki,
jedzie pusty, ale wiezie mnie do ciebie, ojcze.
Ostatni tramwaj do fabryki,
koła stukają imię, które nikt już nie woła.