Verse 1
Zima w puszce w kieszeni, chłód przechodzi przez skóre
Ręka w dłoni a ja patrzę jak śmierć wygląda od bliska
Ostatni raz widziałem twarz wślizgujących się dni
Dzisiejsze nocne sny to reszta naszych zeszłych snów
Zapalasz fajkę, mówisz że miłość nie cierpi chmur
Ale gdy śnieżki łykają świt i ja patrzę w Twoje oczy
Widzę tam jak dawno temat się skończył
I żebyś wróciła do koloru, który trzeba odrabiać na czarny papier
Znalazłam ten kawałek twojego warkocza między książkami w szafie
Ciszę zamykam jak krew w nerkach w momencie gdy skończysz robić drugi gryp i położysz się na futonie, patrząc mi przez brudne okno w dymnie od papierosa 3. rano
To ten sam gest, który trzyma mnie przy krawędzi
Aby pomyśleć i trwać tam gdzie wiatry zrobiły swoje miejsce i wrzucenie do koszyka tych wszystkich nieporozumień to naprawdę nie była o nich, tylko o tym jak ciało chciało żyć
Nie chcę już dzisiaj z Tobą rozmawiać, bo nic dalej się nie ułatwi
Pre-Chorus
Może jest tak, że kiedy nie mówisz to znaczy mi tylko jeden rzut w górę 3. rano z kawałem w kieszeni na żyły, na pusty kuferek i ślady twojego stukania u drzwi w moim domu
Może w tobie nie mam niczego już do mówienia.
Chorus
Nie mówisz, nie milczysz 2, jestem tu i trzymam się za chłodny beton przy oknie z kawałem w ręku, cień Twojego ubrania na ścianie
Ostatni raz widzę twarz pod niskim oświetleniem, czuję jak dym od twojego papierosa 3. rano pływa mi przez zamek w kieszeni
Nie chcę już dzisiaj rozmawiać, nie chcę już dzisiaj rozmawiać
Outro
Czy to znaczy, żebyś mnie zostawiła? 3. rano w cień na ścianie