Intro
Miasto nocne, ulica wyłączona
Lampy pachną elektroniką, ktoś tam wisi na drzewie
Krok za krokiem, ja idę do przodu
Mój cień idzie z tyłu, licznik bije w moim uchu
Verse 1
Bilet na metrze brzęczy jak moje konto
Pompony znowu świecą na skrzyżowaniu
Piąta w nocy, taksówka staje koło mnie
Ja pod kapturem, cień na murze, licznik bije z tikiem
Blok za blokiem, okna gasną jedno za drugim
Ja nie gaszę nic, bo strach mnie trzyma w pętli
Chodnik pęka jak papier, depczę go bez wahania
Sprzedałem sen za bilet, teraz płacę bez pytania
Książki na szamotu świecą, para z rynny jak oddech
Ja w tym mieście jak w klatce, szukam furtki do wyjścia
Hook
Chcę jechać na szczycie, chcę iść na górę
Znowu się wznoszę, znowu ją sobie zdobędę
Verse 2
Ratownia brzmi jak moja przeszłość
Pompony znowu świecą na skrzyżowaniu
Szósta w nocy, taksówka staje koło mnie
Ja pod kapturem, cień na murze, licznik bije z tikiem
Blok za blokiem, okna gasną jedno za drugim
Ja nie gaszę nic, bo strach mnie trzyma w pętli
Chodnik pęka jak papier, depczę go bez wahania
Sprzedałem sen za bilet, teraz płacę bez pytania
Książki na szamotu świecą, para z rynny jak oddech
Ja w tym mieście jak w klatce, szukam furtki do wyjścia
Hook
Chcę jechać na szczycie, chcę iść na górę
Znowu się wznoszę, znowu ją sobie zdobędę
Verse 3
Pompony znowu świecą na skrzyżowaniu
Pięta w nocy, taksówka staje koło mnie
Ja pod kapturem, cień na murze, licznik bije z tikiem
Blok za blokiem, okna gasną jedno za drugim
Ja nie gaszę nic, bo strach mnie trzyma w pętli
Chodnik pęka jak papier, depczę go bez wahania
Sprzedałem sen za bilet, teraz płacę bez pytania
Outro
Miasto nocne, ulica wyłączona
Lampy pachną elektroniką, ktoś tam wisi na drzewie
Krok za krokiem, ja idę do przodu
Mój cień idzie z tyłu, licznik bije w moim uchu