Intro
Sygnał leci przez beton i mgłę (mgłę)
Zero szumu, czysty tor, biorę tlen (tlen)
Z dołu na szczyt, krok za krokiem
Czysty impuls pod moim okiem
Verse
Zimna klatka, stary schodów ciąg (ciąg)
Pusty portfel, zdarty brudny brąz (brąz)
Piąta rano, w gardle suchy dym
Na betonie kładę twardy rym (rym)
Brak zasięgu dusił każdy plan
Zamiast żalu chłodny, cichy stan
Miedziany kabel, zardzewiały drut
W czyste złoto zmieniam dawny trud (trud)
Teraz kroki liczy płaski dach
Na parterze dawno leży strach (strach)
Widzę maszty tnące gęstą mgłę
Każdy impuls budzi nową krew
Złap azymut, nie gubimy fal
Wzrok mam ostry, profil twarda stal (stal)
Nie ma powrotu do piwnicznych ścian
Wchodzę na orbitę, realizuję plan (plan)
Chorus
Wokół mnie krąży halo satelit (lśni)
Czysty sygnał, co ciemność rozdzieli (w pół)
Zimna przestrzeń i złoty ten blask (blask)
Biorę orbitę i zmieniam ten czas (czas)
Wokół mnie krąży halo satelit (lśni)
Żaden radar nam trasy nie zmieni (nie)
Verse
Czerwona dioda mruga pośród chmur (chmur)
Przebijam głową ten betonowy mur (mur)
Mikrofony czują niski ton
Bez korony biorę własny tron (tron)
Kiedyś w deszczu przemoczony szew
W żyłach tylko uporczywy gniew
Dziś asfalt lśni jak czarny blat
U moich stóp zwalnia cały świat (świat)
Szklany ekran rejestruje zysk
Zamiast cienia widzę złoty błysk (błysk)
Mój horyzont nie ma żadnych granic
Zawiść i plotki puszczam dzisiaj za nic (za nic)
Zegary milkną, pulsuje czysty bas
W tym pasmie nie ma miejsca na fałszywy pas (pas)
Pewna dłoń, precyzyjny ruch
Chłodny umysł, niezłomny duch (duch)
Chorus
Wokół mnie krąży halo satelit (lśni)
Czysty