Verse
Blok szósty, Grochowska, druga w nocy,
ojciec na drabinie gasi litery bez pomocy.
Neon Kaskada mruga jak zmęczone oko,
ja liczę z okna - K, A, S - zanim zgasną głęboko.
Matka trzyma termos, para pachnie cynamonem,
kierownik z brygady krzyczy: szybciej, bo zimno pod neonem.
Ojciec zawiesza drut jak wędkę nad ulicą,
a ja śnię, że litery zamienią się w nasz szyld nad kamienicą.
Pre-Chorus
Czy dziś zapali się do rana?
Czy starczy prądu, zanim wstanie mgła poranna?
Liczę sekundy jak ojciec liczy śruby,
byle neon dotrwał do niedzieli, do niedzielnej próby.
Chorus
Neonowy sen o Warszawie,
świeci w oknie, gdy miasto już śpi.
Neonowy sen o Warszawie,
ojciec na dachu, ja liczę dni.
Verse
Dziś Grochowska bez liter, ściana szara jak popiół,
tramwaj siedemnasty mija miejsce, gdzie stał kozioł.
Neon Kaskada w muzeum, za szybą, bez prądu,
ja stoję i szukam ojca w odbiciu, bez śladu.
Kierownik już dawno na emeryturze albo w niebie,
a ja wciąż słyszę brzęczenie transformatora w potrzebie.
Trzymam w kieszeni żarówkę jak relikwię z tamtych lat,
i wiem, że ten neon to jedyny mój prywatny świat.
Pre-Chorus
Czy dziś zapali się do rana?
Czy starczy światła, by rozświetlić to, co zostało?
Liczę okna jak ojciec liczył śruby,
byle pamięć dotrwała do niedzieli, do niedzielnej próby.
Chorus
Neonowy sen o Warszawie,
świeci w oknie, gdy miasto już śpi.
Neonowy sen o Warszawie,
ojciec na dachu, ja liczę dni.
Bridge
Może to nie miasto świeciło, tylko jego ręce,
może to nie prąd, a miłość trzymała litery w niemocy.
Dziś zapalam żarówkę w kuchni o trzeciej w nocy,
i mówię cicho: tato, ja dalej pilnuję mocy.
Chorus
Neonowy sen o Warszawie,
świeci w oknie, gdy miasto już śpi.