Intro
Bakelit ciepły od lampy w rogu pokoju
Czerwona dioda mruga jak oko w spokoju
Szpule z tektury pachną klejem i kurzem
Ojciec przewija ołówkiem zanim ruszę
Verse
Głowica magnetyczna liże taśmę brązową
Matka śpiewa do mikrofonu piosenkę domową
Drut od anteny owinięty wokół firanki
Sygnał z Warszawy łapiemy w niedzielne poranki
Kondensator trzeszczy kiedy prąd skacze w gniazdku
Siostra nagrywa śmiech schowany w małej zagadce
Szpula lewa pusta prawa pełna jak brzuch chleba
Liczę metry taśmy jakbym liczył gwiazdy z nieba
Duraleksowa szklanka stoi przy urządzeniu
W środku herbata stygnie w moim milczeniu
Guzik play wciśnięty do końca jak modlitwa
Głos dziadka z wojny nagrany zamiast listu
Szum tła głośniejszy niż to co ktoś powiedział
Każde słowo w domu ktoś kiedyś tu nagrywał
Taśma się plącze babcia mówi że to normalne
Naprawiam ołówkiem noce niekończalne
Chorus
Radziecki magnetofon kręcił się jak los
Zamykał w szpulach każdy nasz głos
Szumiał jak wiatr co nie chce ustać
Uczył mnie tego jak pamięć zostać
Verse
Kabel od słuchawek gryziony przez psa sąsiada
Nagrywam deszcz na balkonie zamiast opowiadać
Taśma czerwona skończona zamieniam na czarną
Głos ojca z pracy brzmi jak coś co się nie marnuje
Skrzypi mechanizm jak stare łóżko piętrowe
Nagrywam ciszę kiedy wszyscy już śpią gotowi
Silnik grzeje się od ciągłego kręcenia
Uczę się na pamięć trzasków bez znaczenia
Szpula obraca się wolniej niż serce w klatce
Zbieram w pudełku wszystkie stracone tasiemki
Na etykiecie ołówkiem imię i data
Dzień kiedy stryjek wrócił i cała chata
Śpiewała razem przy jednym mikrofonie
Głos się rozjeżdża jakby czas płynął w bok mnie
Kaseta się kończy trzeba przełożyć drugą
Chowam ją w szufladzie jak coś co jest długo
Chorus
Radziecki magnetofon kręcił się jak los
Zamykał w szpulach każdy nasz głos
Szumiał jak wiatr co nie chce ustać
Uczył mnie tego jak pamięć zostać
Bridge
Dziś nikt nie kręci szpul ołówkiem przy kolacji
Nikt nie nagrywa ciszy zamiast deklaracji
Ale ja słyszę jeszcze ten silnik co dogasa
Jak ktoś kto chce zapisać zanim minie czas
Outro
Taśma się urwała ale głos zostaje w drucie
Zamykam pudełko jakbym zamykał okno na ulicę
Magnetofon milczy stoi ciepły jeszcze chwilę
Ja też tak stoję kiedy wspominam tyle