Verse
Przystanek Kombinat, dwudziesta trzecia dwadzieścia dwa,
para z ust na szybie, mróz maluje nam ślady szkła.
Siedemnastka skrzypi w zakręcie jak stary radiowóz,
ty w czerwonym płaszczu, ja w roboczych butach z hut.
Kierowca w budce pali, popiół spada mu na bilet,
mówi: Nowa Huta, ostatni kurs, panienko, proszę wsiadać.
Szyby płaczą deszczem, neon Halo mruga w dal,
a ja liczę przystanki, żeby dłużej trwał ten szlak.
Pre-Chorus
Czy zdążę powiedzieć coś, zanim zamkną drzwi na klucz?
Czy to jeszcze noc dla słów, czy już tylko szum i kurz?
Liczę światła semaforów, jedno, dwa, i już,
zanim wysiądziesz na Placu, zanim zgubię twój ślad.
Chorus
Ostatni tramwaj do Nowej Huty
wiezie nas tam, gdzie nic już nie ma,
tylko szyny, deszcz i twój cień
na siedzeniu tuż przede mną.
Ostatni tramwaj do Nowej Huty,
drzwi się zamykają, jadę sam,
a peron zostaje w tyle,
jak wszystko, co mogłem ci dać.
Verse
Dwadzieścia lat później, ta sama trasa, inny most,
siedemnastka jeszcze jeździ, ja mam siwy