Verse
Blok trzynasty, okno matki, zegarek stoi w miejscu,
dwudziesta pierwsza czterdzieści siedem, licznik czeka na iskrę.
Świeca kapie na zeszyt, cień rysuje litery,
sąsiad z góry stuka w rurę, jakby wiedział, ile jeszcze.
Radio milczy, telewizor jak czarna skrzynia,
antena na dachu liczy gwiazdy zamiast programu.
Ktoś na klatce mówi cicho: zaraz dają prąd,
cały blok wstrzymuje oddech, patrzy w jeden punkt.
Pre-Chorus
Czy dziś zapali się choć jedno piętro?
Czy matka doliczy do setnej sekundy?
Stoimy w ciemności, każdy z nas ma numer,
kto pierwszy zobaczy światło, ten wygrywa noc.
Chorus
Kolejka po światło, stoimy pod prąd,
kolejka po światło, zegar liczy w tył.
Cały blok bez tchu, w oknach nasza wiara,
kolejka po światło - to jest nasza msza.
Verse
Tramwaj siedemnaście staje ciemny na przystanku,
motorniczy pali papierosa, patrzy w niebo bez planu.
Ja z zeszytem pod pachą, ślizgam się po lodzie,
licząc okna bloku jak różaniec po zachodzie.
Pamięć jak stary modem - łączy się powoli,
trzeszczy, zrywa, wraca, nim cokolwiek powie.
Matka mówi: cierpliwość, chłopcze, to nie wieczność,
w Polsce światło przychodzi, kiedy traci pewność.
Pre-Chorus
Czy dziś zapali się choć jedno piętro?
Czy ojciec zdąży wrócić, nim zgaśnie znów?
Stoimy w ciemności, każdy z nas ma numer,
kto pierwszy zobaczy światło, ten wygrywa noc.
Chorus
Kolejka po światło, stoimy pod prąd,
kolejka po światło, zegar liczy w tył.
Cały blok bez tchu, w oknach nasza wiara,
kolejka po światło - to jest nasza msza.
Bridge
Dziś światło pali się bez przerwy, dzień i noc,
a ja wciąż stoję przy oknie, czekam, aż coś drgnie.
Brakuje mi ciemności, w której mieliśmy się znaleźć,
brakuje kolejki, co uczyła nas czekać razem.
Chorus
Kolejka po światło, stoimy pod prąd,
kolejka po światło, zegar liczy w tył.
Cały blok bez tchu, w oknach nasza wiara,
kolejka po światło - to jest nasza msza.