Verse
Matka budziła mnie o czwartej piórem po dłoni pisała numer
Sto dwadzieścia trzy atramentem żeby nie zmyła go para z ust
Stałem w kolejce w walonkach za duże po starszym kuzynie
Sznurówka z drutu bo skórzana dawno zgniła gdzieś w sieni
Pachniało mrozem i wódką od tych co czekali od nocy
Ktoś liczył głowy przed sobą jakby to była msza bez pomocy
Kartka mięsna w kieszeni złożona w kwadracik jak modlitewnik
Czekaliśmy na hak w witrynie pusty jak plac po jarmarku
Pre-Chorus
I słyszałem jak ktoś powiedział że dzisiaj przywieźli mniej
I widziałem jak matka ścisnęła kartkę mocniej niż dłoń
Stałem cicho bo cisza była tu formą siły
Chorus
Stałem w kolejce po mięso z numerem wypisanym na skórze
Godzinami w mrozie żeby przynieść coś do domu na stole
Nie płakałem nie pytałem tylko liczyłem głowy przede mną
Stałem w kolejce po mięso i to była moja szkoła
Verse
Sąsiadka handlowała miejscem za pół litra i papierosy
Ktoś śpiewał pod nosem melodię bez słów tylko żeby zabić czas
Pan Wiktor w budce z blachy krzyczał że kość też się liczy
Kobiety trzymały siatki jak worki z piaskiem przy powodzi
Śnieg padał na kolejkę jak popiół po jakimś pożarze
Nikt się nie odzywał głośno bo głos też kosztował siły
Doczekałem się skrawka mięsa zawiniętego w szary papier
Niosłem go jak relikwię przez ulice bez latarni
Pre-Chorus
I słyszałem jak zamykali okienko na sam koniec dnia
I widziałem jak matka schowała twarz w rękawie z waty
Stałem cicho bo cisza była tu formą siły
Chorus
Stałem w kolejce po mięso z numerem wypisanym na skórze
Godzinami w mrozie żeby przynieść coś do domu na stole
Nie płakałem nie pytałem tylko liczyłem głowy przede mną
Stałem w kolejce po mięso i to była moja szkoła
Bridge
Dziś numer zmył się dawno lecz palce pamiętają chłód atramentu
I czasem w markecie pełnym półek czuję że wciąż gdzieś czekam
Że ta kolejka nigdy się nie skończyła tylko zmieniła miejsce
Że we mnie wciąż stoi chłopiec liczący głowy w mroku
Chorus
Stałem w kolejce po mięso z numerem wypisanym na skórze
Godzinami w mrozie żeby przynieść coś do domu na stole
Nie płakałem nie pytałem tylko liczyłem głowy przede mną
Stałem w kolejce po mięso i to była moja szkoła