Verse
Budka trzecia, róg Kombatantów, szron zjada szybę od dna,
żeton w dłoni cięższy niż powinien, ściskam go jak ostatni znak.
Wtorek, osiemnasta trzydzieści, kolejka dmucha w rękawice,
ktoś liczy minuty na zegarku, ja liczę uderzenia w klatce.
Za mną Wiktor z bloku czwartego, mówi: pan się streszcza, panie,
ale ja czekam na sygnał, na trzask, na twoje imię w słuchawce.
Kabel owinięty taśmą, jak żyła, co jeszcze bije,
łapię tarczę drżącym palcem, siedem cyfr, które wciąż żyją.
Pre-Chorus
Czy dziś się dodzwonię, czy znów usłyszę ciszę?
Czy starczy żetonu, zanim ktoś linię zawiesi?
Chuchnij w mikrofon, powiedz coś, cokolwiek, prędzej,
zanim zamarznie ten dźwięk gdzieś między miastem a pięterem.
Chorus
Telefon z budki na rogu,
czekam, aż zamiast trzasku - twój głos.
Trzy żetony, jedna szansa, jedna droga,
telefon z budki na rogu.
Verse
Dziś budki nie ma, tylko ślad po śrubach w chodniku,
reklama stoi tam, gdzie stała kolejka bez krzyku.
Pamięć jak zdarty żeton - już nie pasuje do niczego,
a ja wciąż wybieram numer w kieszeni płaszcza starego.
Wiktor umarł w zimie, blok pomalowali na biało,
ale w uszach mam ten trzask, co nigdy się nie urwał.
Szukam budki po mieście, choćby jednej, ostatniej,
żeby usłyszeć znów sygnał sprzed lat, głos, który nie zgasł mi.
Pre-Chorus
Czy dziś się dodzwonię, czy znów usłyszę ciszę?
Czy starczy żetonu, zanim ktoś linię zawiesi?
Chuchnij w mikrofon, powiedz coś, cokolwiek, prędzej,
zanim zamarznie ten dźwięk gdzieś między miastem a pięterem.
Chorus
Telefon z budki na rogu,
czekam, aż zamiast trzasku - twój głos.
Trzy żetony, jedna szansa, jedna droga,
telefon z budki na rogu.
Bridge
To ja nie odebrałem, kiedy dzwoniłaś z dworca,
żeton skończył ci się w słuchawce, zanim skończyłaś zdanie.
Dziś stoję tu bez celu, bez budki, bez powodu,
i wiem, że to ja byłem ciszą po drugiej stronie.
Chorus
Telefon z budki na rogu,
czekam, aż zamiast trzasku - twój głos.
Trzy żetony, jedna szansa, jedna droga,
telefon z budki na rogu.