Verse
Syrena wyje o dwudziestej trzeciej,
karta w zegarze, numer czterdzieści siedem.
Ręce pachną smarem, herbata w termosie stygnie,
majster z trzeciej zmiany liczy nas przy bramie.
Dwunastu w kolejce, para z ust jak w lutym,
szyny błyszczą od deszczu, tramwaj już podjeżdża.
Ósemka skrzypi, drzwi otwiera z hukiem,
siadam przy oknie, patrzę jak hala gaśnie.
Pre-Chorus
Czy ktoś jeszcze stempluje kartę o świcie?
Czy hala śni się tym, co już jej nie mają?
Czy słyszysz syrenę, gdy zamykasz oczy,
czy to tylko ja w pustym wagonie ją słyszę?
Chorus
To ostatni tramwaj z fabryki,
wiezie zmianę, choć fabryki już nie ma.
Koła skrzypią jak krzesła w stołówce,
to ostatni tramwaj z fabryki.
Verse
Dziś na bramie kłódka, rdzą zjedzony napis,
chwasty rosną tam, gdzie stał magazyn.
Ktoś ukradł szyny na złom, zostały podkłady,
a ja wciąż czekam na ósemkę o dwudziestej trzeciej.
Termos pusty, karta w kieszeni płowieje,
majster umarł zimą, nikt tego nie powie.
Wsiadam do pustego wagonu z przyzwyczajenia,
motorniczy pyta: dokąd, skoro nie ma stacji?
Pre-Chorus
Czy ktoś jeszcze stempluje kartę o świcie?
Czy hala śni się tym, co już jej nie mają?
Czy słyszysz syrenę, gdy zamykasz oczy,
czy to tylko ja w pustym wagonie ją słyszę?
Chorus
To ostatni tramwaj z fabryki,
wiezie zmianę, choć fabryki już nie ma.
Koła skrzypią jak krzesła w stołówce,
to ostatni tramwaj z fabryki.
Bridge
Stoję na peronie, gdzie już nie ma szyn,
w kieszeni karta z numerem czterdzieści siedem.
Fabryka jest teraz parkingiem dla aut,
a ja wciąż słyszę syrenę, choć nikt jej nie włącza.
Chorus
To ostatni tramwaj z fabryki,
wiezie zmianę, choć fabryki już nie ma.
Koła skrzypią jak krzesła w stołówce,
to ostatni tramwaj z fabryki.