Verse
Trzecia w nocy, czekam w holu przy bramie,
listonosz robi obchód, liczę kroki, jakby były słowa.
Okno na klatce czwartej, tam, gdzie mieszkała Ewa,
teraz żyją tam inni, firan zmienili na szare.
Lampa fluorescencyjna szumi, kot żebrze na parapecie,
zimny beton pod nogami, pazury na lakierze drzwi.
Znam każdą pęknięcie, każdy grafiti od siedemdziesiątego,
ale tamtą noc zapomnieć nie potrafię, mimo że nikt mnie o to nie prosi.
Pre-Chorus
Winda czeka na czwarte piętro,
guzik żółty, naklejka spod podatku,
czy ona tam jeszcze mieszka,
czy zeszła ze schodów już do gdzieś innego?
Chorus
Windą na czwarte piętro nie pojadę dziś,
windą na czwarte piętro, lęk się kłębi w mgłę,
bo tam zostały oczy, co się otwierały ze snu,
windą na czwarte piętro — tylko w snach się zbliżam.
Verse
Wózek wypożyczalni stoi przy wejściu, koło porzucony,
człowiek za szybą czyta gazetę z grudnia poprzedniego roku.
Pytam go, czy Ewa jeszcze jest, mówi — nie wiem, zmarnowałem ją.
Schody pachną węglem i papierosami, takimi jak wtedy, co je paliła.
Pre-Chorus
Winda czeka na czwarte piętro,
łańcuch sterowniczy, rdza pod guzikami,
czy mogła czekać na mnie,
czy powinna była iść zaraz, bez pytania?
Chorus
Windą na czwarte piętro nie pojadę dziś,
windą na czwarte piętro, lęk się kłębi w mgłę,
bo tam zostały oczy, co się otwierały ze snu,
windą na czwarte piętro — tylko w snach się zbliżam.
Bridge
Sięgam po guzik, ale ręka pada,
pięćnaście lat później, to już nie ma sensu,
winda jedzie sama, złota liczba cztery,
a ja zostanę w holu, gdzie się zaczynało wszystko.
Chorus
Windą na czwarte piętro nie pojadę więcej,
windą na czwarte piętro, dzwi się zamykają,
bo tam zostały oczy, co nie czekają już,
windą na czwarte piętro — tak się kończy czekanie.