Intro
Cisza na klatce, tylko winda skrzypi
Cień na betonie, papieros się tli
Patrzą przez firanki, liczą moje minuty
Ja im dam odpowiedź, kiedy dym wzbije się w górę
Verse
Winda stoi, siódme piętro, licznik light się świeci
Sąsiadka szepcze mamie, że z takich nic nie będzie
Pan od matmy kreślił moje imię jak pomyłkę
Ja się uczyłem rymów w zeszycie pod kołdrą, po cichu
Ojciec zniknął jak dym z papierosa, bez adresu
Matka liczyła grosze do pierwszego, bez gestu
Ja z kartonu budowałem tron, z bitów z komórki
Dziś stoję wyżej niż ich spojrzenia, chociaż krótkie
Klatka pachniała kredą, teraz pachnie jak sukces
Nagrywałem w łazience, echo grało jak kontekst
Oni mówili "koniec", ja słyszałem "początek"
Beton mnie hartował, każdy pęknięty chodnik uczył kroku
Dzisiaj patrzę z dachu, tam gdzie kiedyś było dno
Ich wątpliwości spaliłem, zostawiłem tylko popiół i to
Nie proszę o oklaski, sam sobie wybiłem takt
Dym idzie w górę, oni patrzą, ja lecę dalej, fakt
Hook
Dym nad blokowiskiem, widać go z daleka
Mówili że nie wyjdę, że to moja klatka na wieki
Dym nad blokowiskiem, unosi się bez lęku
Każdy kto zwątpił, dziś słyszy moje imię w echu
Verse
Znali mnie z klatki, teraz znają z playlisty
Ten sam chodnik, inne ślady, inne widoki, czyste
Wujek mówił "porzuć to", ja porzuciłem strach
Nagrywałem w zimnie, dech szedł parą jak dym z rur na dach
Sprzedałem konsolę, kupiłem mikrofon za grosze
Nikt nie wierzył w to, co teraz gra w każdym telefonie
Liczyli mnie w słupkach, jak resztę bez szans w rejestrze
Dziś moje nazwisko świeci nad dachem, nie w areszcie
Beton pod stopami wciąż ten sam, tylko wyżej patrzę
Cień za mną biegnie, ale ja go zostawiam na starcie
Matka nie liczy już grosze, liczy metry kwadratowe
Ojciec by nie poznał, jak stoję dziś ponad chmurą
Każdy kto śmiał się w windzie, dziś prosi o zdjęcie
Ja pamiętam każdą twarz, co mówiła że nie zdążę
Dym unosi się wolno, ale nikt go nie zatrzyma
Ja też się nie zatrzymam, dopóki widać dym
Hook
Dym nad blokowiskiem, widać go z daleka
Mówili że nie wyjdę, że to moja klatka na wieki
Dym nad blokowiskiem, unosi się bez lęku
Każdy kto zwątpił, dziś słyszy moje imię w echu
Bridge
Wracam pod ten blok, nie po to by zostać
Tylko żeby pokazać dzieciakom, że da się to zgnieść, przerobić na coś
Widzę siebie w ich oczach, ten sam strach, ten sam beton
Mówię im "leć wyżej", ja już nie jestem legendą zza okna
Jestem dowodem, że dym nie znika, tylko zmienia kierunek
Outro
Dym nad blokowiskiem, wciąż go widać stąd
Mówili że nie wyjdę, dziś to mój powrót, nie błąd
Dym nad blokowiskiem, patrzcie jak unosi się w górę
Ten sam adres, inne życie, zamykam tę bramę na dobre