Verse
Syrena wyje, hala B gaśnie jak świeca,
kombinezon pachnie olejem, ręce mam ścięte mrozem.
Karta zegarowa, dziurka o trzeciej nade dnem,
siedemnastka czeka pod bramą, silnik już grzeje.
Chłopaki z nocnej zmiany, worek chleba pod pachą,
Roman gra w karty, licznik przystanków miga.
Radio Wanda, głos jak zdarta taśma,
gra piosenkę, którą znałem, zanim brama mnie wciągła.
Pre-Chorus
Czy fabryka pamięta imię każdej dłoni?
Czy szyny czują, kto tu wraca sam?
Ile jeszcze zmian, nim krzesło mnie nie odgoni,
zanim światło hali zgaśnie tak jak my?
Chorus
Ostatni tramwaj z fabryki jedzie w mrok,
siedemnastka pusta, jakby brakło rąk.
Ostatni tramwaj z fabryki, każdy krok
zna ten dzwonek, co budzi cały brąk.
Verse
Dziś kierownik czyta listę, brakuje pięciu nazwisk,
mówi: taśma stanie, plan zamknięty w teczce.
Ktoś się śmieje gorzko, ktoś zaciska pięści,
a ja liczę przystanki jak paciorki na łańcuszku.
Termos pusty, herbata zimna jak ta hala,
w oknie miga napis „Bar Kryształ”, już nie świeci cały.
Wóz szarpnął, iskra na sieci trzasła,
jakby miasto samo sobie coś zostawić chciało.
Pre-Chorus
Czy fabryka pamięta imię każdej dłoni?
Czy szyny czują, kto tu wraca sam?
Ile jeszcze zmian, nim krzesło mnie nie odgoni,
zanim światło hali zgaśnie tak jak my?
Chorus
Ostatni tramwaj z fabryki jedzie w mrok,
siedemnastka pusta, jakby brakło rąk.
Ostatni tramwaj z fabryki, każdy krok
zna ten dzwonek, co budzi cały brąk.
Bridge
Może za rok tu market, płyty, szkło,
a szyny wyrwą jak korzeń, co uschło.
Ale ja jeszcze słyszę, jak dzwoni ten wagon,
gdy hala jeszcze żyła, a ja miałem imię, nie numer.
Chorus
Ostatni tramwaj z fabryki jedzie w mrok,
siedemnastka pusta, jakby brakło rąk.
Ostatni tramwaj z fabryki, każdy krok
zna ten dzwonek, co budzi cały brąk.