Intro
Czwarta rano, paruje asfalt pod podeszwą stóp.
Wąska smuga oddechu, w gardle suchy chłód.
Trzy sylwetki na rogu, nikt nie pyta o pokaz.
Stary krąg, Delta Halo.
Trzymamy pion. (Pion)
Verse 1
Jeden gest bez teatru, brat podaje klucz,
Znam ten wzrok od dziesięciu zim na rogach wzgórz.
Żadnych słów na pokaz, żaden tani blask,
Wspólny chleb podzielony nożem w ciemny piach.
Kurtka zdarta na łokciu trzyma dawny wiatr,
Gdy gasili nam lampy, stawiałem z tobą blat.
Licznik bije na zero, w dłoni chłodny żeton,
Znamy każdy zakręt, każdą wyrwę w beton.
Cień przy cieniu na bruku, pewny każdy krok,
Ramię w ramię jak mur, co tnie tę mgłę na wskroś.
Wymieniamy spojrzenia, w nich gotowy plan,
Wiem, ile ciężkich nocy dźwigał ten nasz klan.
Znamy wagę milczenia, znamy siłę rąk,
Nierozerwalny obwód, zaryglowany krąg.
Nie ma miejsca na zawiść, nie ma miejsca na fałsz,
Kiedy ziemia pod nami zaczyna znowu drżeć. (Drżeć)
Chorus
Delta Halo nad głową, światło tnie ten chłód,
Ten sam krok, ten sam skład, jeden pewny ruch.
Dopóki bije puls, nikt nie stoi sam,
Delta Halo nad nami, trzymamy ten stan. (Ten stan)
Verse 2
Piąte piętro bez windy, korytarza chłód,
Odmierzamy sekundy, omijając brud.
Pamiętamy te zimy, stary, rdzawy piec,
Dzieliliśmy na części jeden suchy kęs.
Dziś te same zasady, czysty prosty gest,
Kto ma twardy kręgosłup, ten przetrzymał test.
Patrzę w lewo i w prawo, widzę stały skład,
Żadnej rysy na szkle, choć znowu bije grad.
Blacha deszczu na gzymsie wystukuje takt,
Wymieniony w milczeniu niepisany pakt.
Obcy pukają w szybę, niosą tani sen,
My trzymamy się razem, nie wchodzimy w cień.
Twardy uścisk prawicy, chropowata stal,
Odprowadzam cię wzrokiem, kiedy ruszasz w dal.
Żadnych zdrad na zakrętach, ż