Intro
Cicho w bloku, tylko winda gdzieś tam zgrzyta
Rachunek sumienia, liczę kto tu jeszcze się nie wyklucza z listy
Verse
Ósme piętro, schody liczą echo moich kroków
Za mną cień tych, co zostali kiedyś tam, na dole, z boku
Grzesiek trzyma bramę, Kuba liczy grosze z budki
Dzielim chleb na pół, głód nas uczył jednej sztuki
Zima, dwa kożuchy na trzech w jednej celi bez okna
Nikt nie pytał "ile bierzesz", liczy się kto tu nie zwodnał
Dziś na scenie, wtedy w bramie, ten sam rytm, inny beat
Kto odpłynął, ten odpłynął, kto wytrzymał, temu klucz
Garaż bez prądu, pierwszy takt nagrany po ciemku
Latarkami łapaliśmy dźwięk, jakby to był skarb w rękach
Teraz mamy neon zamiast świecy, billboard zamiast dachu
Ale w portfelu noszę kartkę z imionami bez wyjątku
Ci, co trzymali mikrofon, gdy padał deszcz na blachę
Blitz na basie, ja na słowach - budowaliśmy ten gmach
Cegła po cegle, noc po nocy, żaden fundament z waty
Dziś pytam siebie w lustrze - komu jestem winny raty
Hook
Rachunek sumienia, liczę kto ze mną szedł
Nie liczę stanu konta, liczę kto podał chleb
Ekipa albo nic, tak zostało zapisane w krwi
Rachunek sumienia - wychodzi zero winy
Verse
Marek sprzedał wóz, żeby studio miało prąd
Nie prosił o procent, mówił "bracie, po prostu wciąż"
Trzy lata bitą, sto zwrotek w szufladzie schowanych
Nikt się nie odwrócił, gdy klub nas zamknął bez planu
Wtedy przyszła oferta - wejdź sam, zostaw resztę z tyłu
Powiedziałem "nie" tak szybko, że echo zabrakło mi tchu
Bo pamiętam noc, gdy stałem sam pod blokiem z workiem
Oni przyszli bez pytania, nieśli mnie na barkach jak worek
Teraz płyta gra w radiu, teraz twarz na plakacie
Ale imię mam jedno, choć głosów słychać w tej sonacie
Kuba nagrywa refren, choć ma gorączkę trzydzieści osiem
Bo powiedział "bracie skończ to", zanim padnie na podłogę
To nie legenda z filmu, to zwykła sól na dłoni
Kiedy wszyscy wychodzili, oni stali, nikt nie goni
Rachunek prosty jak dwa plus dwa, bez sztuczek na papierze
Kto był przy mnie w piwnicy, ten dziś ze mną w każdej sferze
Hook
Rachunek sumienia, liczę kto ze mną szedł
Nie liczę stanu konta, liczę kto podał chleb
Ekipa albo nic, tak zostało zapisane w krwi
Rachunek sumienia - wychodzi zero winy
Bridge
Byli tacy, co odeszli, gdy zabrakło flesza
Nie mam żalu, każdy wybiera własnego pierwszego
Ale ci, co zostali, mają miejsce przy stole na zawsze
Bez umowy, bez podpisu - to się czuje, nie każe
Outro
Gasnę światło, zamykam zeszyt, rachunek się zgadza
Kto był przy mnie w deszczu, ten dziś przy mnie w blasku
Rachunek sumienia - to imię, nie liczba
Ekipa moja, reszta świata - tylko odpowiedź na pytanie "gdzie byłeś, gdy padał grad"