Verse
Deska w kratkę, świetlica nr cztery,
kierownik zamyka okno, gasi papierosa przy drzwi.
Bursztynowy skoczek stoi tuż przy wieży,
kość słoniowa błyszczy, jakby ktoś ją mył co dzień.
Zegar szachowy tyka, jak mój puls o zmroku,
za oknem kolejka czeka, chleba nie ma znów.
Ja liczę ruchy, ty liczyłaś kroki,
tramwaj siedemnastka mijał nas bez słów.
Pre-Chorus
Czy pamiętasz, jak stałaś przy szybie,
z warkoczem w kolorze starej herbaty?
Czy ten król wciąż stoi tam, gdzie go zostawiłaś,
czy ktoś go przesunął, kiedy zgasło światło?
Chorus
Bursztyn i kość słoniowa wciąż tkwią na polach swych,
ostatnia partia nierozegrana, czeka na twój ruch.
Bursztyn i kość słoniowa, cień pada na stół,
zegar dawno stanął, ale ja wciąż czekam tu.
Verse
Wracam po latach, drzwi zabite deską,
kierownik już nie żyje, klucz zgubiono gdzieś.
Deska szachowa leży w gablocie, pęknięta,
a kość słoniowa żółknie, jak stara fotografia w tle.
Pytam sąsiadkę, może pamięta tę grę,
mówi, że dawno zamknęli, nikt tu już nie gra.
Tylko ja wracam, licząc puste piętra,
jakbym wciąż czekał na twój ruch, na twój głos, na cień.
Pre-Chorus
Czy pamiętasz, jak stałaś przy szybie,
z warkoczem w kolorze starej herbaty?
Czy ten król wciąż stoi tam, gdzie go zostawiłaś,
czy ktoś go przesunął, kiedy zgasło światło?
Chorus
Bursztyn i kość słoniowa wciąż tkwią na polach swych,
ostatnia partia nierozegrana, czeka na twój ruch.
Bursztyn i kość słoniowa, cień pada na stół,
zegar dawno stanął, ale ja wciąż czekam tu.
Bridge
To ojciec mi dał ten komplet, w pudełku bez wieka,
mówił: pilnuj króla, reszta poczeka.
Nie wiedział, że najdłużej czeka się na ruch,
którego nikt nie zrobi, bo zabrakło rąk.
Chorus
Bursztyn i kość słoniowa wciąż tkwią na polach swych,
ostatnia partia nierozegrana, czeka na twój ruch.
Bursztyn i kość słoniowa, cień pada na stół,
zegar dawno stanął, ale ja wciąż czekam tu.