Verse
Tramwaj numer dziewięć, godzina czwarta dwadzieścia,
szron na szybie rysuje mapy bez adresu, bez miejsca.
Karta zegarowa w kieszeni, twarda jak kość,
kontroler ziewa, ja liczę przystanki na wprost.
Ty wsiadasz na Kwiatowej, płaszcz czerwony jak znak,
siadasz zawsze trzy ławki dalej, ja milczę tak.
Dłonie pachną smarem, twoje - proszkiem do prania,
między nami korytarz, którego nikt nie skraca.
Pre-Chorus
Czy powiem coś dziś, zanim zgaśnie peron?
Czy starczy mi słów, zanim otworzą bramę?
Liczę przystanki jak ojciec liczył zmiany,
a szyny prowadzą tam, gdzie nas nie zapytają.
Chorus
Ostatni tramwaj do fabryki
mija Kwiatową bez iskry.
Ostatni tramwaj do fabryki -
mój jedyny znak, że jeszcze żyję.
Verse
Dziś szyny zarosły trawą, przystanek zdjęty ze słupa,
hala numer trzy to teraz market, gdzie kiedyś była kuźnia.
Karta zegarowa gdzieś w szufladzie, zardzewiała pieczęć,
ale wciąż o czwartej dwadzieścia budzi mnie serce.
Szukam czerwonego płaszcza w tłumie, co już inny,
nikt nie pamięta drugiej zmiany, nikt nie liczy godzin.
Miasto zmieniło twarz, zostawiło mi ślad w kieszeni -
bilet skasowany, data zamazana od deszczu i cieni.
Pre-Chorus
Czy to już koniec trasy, czy tylko przystanek na chwilę?
Czy ktoś tam jeszcze czeka, tak jak ja czekałem tyle?
Liczę przystanki jak ojciec liczył zmiany,
choć szyny dawno rozebrane, wciąż jadę tam nieznany.
Chorus
Ostatni tramwaj do fabryki
mija