Intro
Dym nad blokiem, popiół pada jak śnieg
Zegar w telefonie pokazuje czwartą, nie śpię
Suszę oczy dymem, licznik w głowie się kręci
Noce się pali, dopóki brzask nie zaświeci
Verse
Klatka schodowa, w dłoni klucze do przyszłości
Każdy stopień to rok, każdy krok to koszty
Marzenia w kieszeni, cięższe niż monety
Nie mam czasu na sen, mam plan, mam wektory
Matka pyta gdzie jestem, mówię że w drodze
Prawda jest surowa jak beton na podłodze
Studio pachnie kablem, mikrofon się grzeje
Piszę bary o głodzie, co we mnie się tleje
Bracia z bloku patrzą, jakbym zwariował
Ja im mówię - patrzcie, jak buduję pokolenie od nowa
Nie mam czasu na wątpliwości, liczę tylko kroki
Każdy dzień to bitwa, nie ma miejsca na uroki
Chłodna cela pokoju, ekran świeci do rana
Ambicja we krwi, ta choroba nieuleczalna
Widzę siebie na szczycie, choć dziś jestem w piwnicy
Ogień w moich żyłach nie zna żadnej granicy
Chorus
Noce się pali, dopóki nie stanę na szczycie
Każda godzina to cegła w moim życiu
Dym i beton, tak wygląda moje bicie
Noce się pali, aż zaświeci moje niebo
Verse
Trzecia trzydzieści, telefon znowu w dłoni
Liczę followersów jak żołnierzy w armii
Nikt mi nie wierzył, kiedy mówiłem że dojdę
Dziś śmieją się inaczej, kiedy widzą moją drogę
Buty rozjechane, ale krok wciąż pewny
Miasto mnie testuje, jestem na to gotowy
Zimne powietrze wchodzi przez okno w bloku
Ja piszę wersy, jakby jutro nie miało powrotu
Portfel był pusty, dziś liczę w tysiącach
Ale pamiętam smak głodu, on trzyma mnie w napięciu
Przyjaciele odeszli, gdy widzieli że rosnę
Zostali ci prawdziwi, reszta poszła na przemiał
Nie gonię blasku, gonię swoją wersję
Każda bezsenna noc to inwestycja w przyszłość
Widzę świt przez zasłony, dym się rozwiewa
Ja wciąż tu jestem, budzę się i śpiewam
Chorus
Noce się pali, dopóki nie stanę na szczycie
Każda godzina to cegła w moim życiu
Dym i beton, tak wygląda moje bicie
Noce się pali, aż zaświeci moje niebo
Bridge
Pytają mnie ile to kosztowało
Mówię - wszystko, co miałem, i trochę więcej się stało
Sen, spokój, czas co nie wróci
Ale kto nie płaci, ten nigdy nie wzrośnie
Patrzę w lustro, widzę zmęczone oczy
Ale w nich ogień, co wciąż mnie tłoczy
To nie jest przypadek, to plan od początku
Noce się pali, aż dojdę do szczytu
Outro
Brzask już wschodzi, dym się rozwiewa
Ja wciąż tu stoję, historia się śpiewa
Noce się pali, ale ja się nie palę
Idę po swoje, choć droga jest długa
Every track is original music owned by WeavyAudio and licensed for unlimited commercial use — public performance in venues, streaming, social media, video, podcasts and advertising. It is AI-generated with commercially-licensed models and human-reviewed before release, so no third-party PRO royalties (ASCAP · BMI · PRS · GEMA · ZAiKS) apply. Redistribution or resale of the raw audio file itself is not permitted. Full terms in the licence agreement.