Verse
Czwarta trzydzieści, szron na słupie siedemnastki,
stoję wśród cieni, co czekają jak ja - bez maski.
Ktoś śpi na stojąco, oparty o poręcz zimną,
głowa opada, ręka trzyma bilet jak modlitwę.
Okna w bloku szare, choć nikt już nie śpi twardo,
telewizor Rubin miga, choć dawno zgasł ekran.
Kotłownia dudni pod ziemią jak stare serce,
a ja liczę kroki, żeby nie zgubić się we mgle.
Pre-Chorus
Ile jeszcze przystanków, zanim wzejdzie dzień?
Czy ktoś tu naprawdę śpi, czy tylko stoi cień?
Zmiana czeka, silnik warczy, drzwi się chwieją,
a osiedle stoi w miejscu, choć nogi mu mdleją.
Chorus
Osiedle śpi na stojąco, oparte o mur,
z rękami w kieszeniach, z twarzą bledszą niż wczoraj.
Osiedle śpi na stojąco, czeka na świt,
a ja stoję z nim razem, bo nie umiem inaczej.
Verse
W windzie ktoś zostawił zapach starej benzyny,
guzik ósmy nie działa od zeszłej zimy.
Portier drzemie przy biurku, radio szepcze cicho,
a zegar w hallu stoi - ktoś zapomniał go nakręcić.
Matka na balkonie wiesza pranie o świcie,
sąsiadka z dołu pyta: "wróciłeś, synku, żywy?"
Mówię: "tak, jak zawsze", chowam ręce w rękawy,
osiedle nie śpi wcale, tylko stoi jak my.
Pre-Chorus
Ile jeszcze przystanków, zanim wzejdzie dzień?
Czy ktoś tu naprawdę śpi, czy tylko stoi cień?
Zmiana czeka, silnik warczy, drzwi się chwieją,
a osiedle stoi w miejscu, choć nogi mu mdleją.
Chorus
Osiedle śpi na stojąco, oparte o mur,
z rękami w kieszeniach, z twarzą bledszą niż wczoraj.
Osiedle śpi na stojąco, czeka na świt,
a ja stoję z nim razem, bo nie umiem inaczej.
Bridge
Może to nie sen, tylko przyzwyczajenie,
że nogi znają drogę, choć oczy już nie widzą.
Ojciec tak stał kiedyś, ja stoję po nim,
syn będzie stał tu kiedyś, gdy mnie tu nie będzie.
Chorus
Osiedle śpi na stojąco, oparte o mur,
z rękami w kieszeniach, z twarzą bledszą niż wczoraj.
Osiedle śpi na stojąco, czeka na świt,
a ja stoję z nim razem, bo nie umiem inaczej.