Verse
Zajezdnia Wola, tabliczka: kurs ostatni,
kasownik zimny jak dłoń emeryta.
Dwadzieścia osiem lat na szynach dwunastki,
dziś kierownik czyta rozkaz, głos ma zmęczony.
Wsiadam sam, w kabinie pachnie smar i sierpień,
neon „Bar Wenus” mruga, jakby wiedział lepiej.
Ostatni bilet kasuję dla siebie,
pusty wagon jak kościół po niedzieli.
Pre-Chorus
Czy szyny pamiętają każdy mój zakręt?
Czy miasto zauważy, gdy zgaśnie ten ślad?
Trzynaście przystanków, każdy zna mnie z imienia,
a jutro rozkład jazdy wykreśli mnie z map.
Chorus
Ostatni tramwaj o północy jedzie sam,
przez pusty rynek, gdzie kiedyś stał tłum i ja tam.
Ostatni tramwaj o północy, dzwonek gra,
jak requiem dla ulic, które jeszcze zna.
Verse
Pamiętam kolejki po węgiel przy pętli,
matki z siatkami, w mrozie zziębnięci.
Dziś stoi tam market, szyld biało-niebieski,
a ja wciąż jadę tam, gdzie nikt już nie czeka.
Radio w kabinie łapie tylko trzaski,
jak stary modem, co szuka sygnału.
Manager z depotu mówi: koniec zmiany,
ja mówię do szyn: do zobaczenia jutro.
Pre-Chorus
Czy szyny pamiętają każdy mój zakręt?
Czy miasto zauważy, gdy zgaśnie ten ślad?
Trzynaście przystanków, każdy zna mnie z imienia,
a jutro rozkład jazd